30 maja 2013

Mikołajkowy wyjazd do Włoch, Bergamo, Mediolan 7-9.12.2012


Zdecydowanie, Włochy to najczęstszy kierunek na mojej mapie wyjazdowej!
W ramach odskoczni od zimowej, ponurej aury postanowiliśmy wybrać się do Lombardii, jednak rozszerzając naszą wycieczkę o nowe miejsce - Mediolan. W końcu z biletów za 23zł RT nie sposób zrezygnować!

Tym razem do Bergamo lecieliśmy w 5 osób, dlatego o nocleg z CouchSurfingu byłoby trudno. Postanowiliśmy poszukać hotelu w Bergamo. Zdecydowaliśmy się na B&B Stazione, w dogodnej lokalizacji. Ceny noclegów w Bergamo są dość drogie, ale nam zależało, aby w niedziele rano nie było problemu z dostaniem się na lotnisko. Przyjęła nas przemiła Włoszka, która w ogóle nie rozumiała po angielsku, a prowadząc nas do pokoju używała tylko słów: attencion, stop oraz good ;) mimo to udało się nam dojść do porozumienia, zameldowaliśmy się i mogliśmy ruszyć na zwiedzanie Bergamo. Zaczęliśmy od odwiedzenia knajpki przy Piazza Vecchia, tej samej, w której byliśmy podczas rocznicowego wyjazdu, a dzień skończyliśmy w restauracji gdzie podają najlepszą pizze w mieście! 



Następnego dnia wybraliśmy się do Mediolanu. Z lotniska najwygodniej jechać bezpośrednim autobusem do centrum Mediolanu za 5e, natomiast z Bergamo wygodniej jest jechać pociągiem. Bilet w jedną stronę kosztuje 5,5e, pociągi jeżdżą często i w 40 min jest się w centrum Mediolanu. Dworzec Milano Centrale jest jednym z największych dworców w Europie i do tego bardzo atrakcyjnym budynkiem pod względem architektury.

Plan zwiedzania był taki jak na mapce poniżej. Jednak z powodu braku czasu i może trochę chęci zrezygnowaliśmy z punktów: I, J, K, czyli Santa Maria delle Grazie, gdzie jest Ostatnia Wieczerza (niestety nie mieliśmy wcześniejszej rezerwacji), Basilica di Sant'Ambrogio i Corso di Porta Ticinese, jedna z najstarszych ulic Mediolanu.



Ze Stacji Centralnej Dworca udaliśmy się żółtym metrem nr 3 (koszt 1,5 euro) do placu Duomo, gdzie znajduje się Katedra Narodzin św. Marii, najważniejsza atrakcja turystyczna w Mediolanie. Gotycka, marmurowa katedra robi niesamowite wrażenie, na mnie katedra zrobiła większe wrażenie niż Sagrada Famila. Dalej udaliśmy się na poszukiwanie kościoła San’Bernardino alle Ossa, który ma bardzo interesujące zdobienie z... ludzkich czaszek i kości. Znalezienie go nie było jednak łatwe, spędziliśmy dobrą godzinę, czy nawet więcej na poszukiwaniach, a gdy odnaleźliśmy ten niepozorny z zewnątrz kościół, okazało się, że wejście było zamknięte. Zbliżała się godzina 13.00, a my trochę zmęczeni i zrezygnowani zdecydowaliśmy zatrzymać się obiad. Najedzeni wróciliśmy na plac Duomo, aby z tamtą przejść do Galerii Vittorio Emanuele II. Galeria została otwarta w 19 wieku i jest największym centrum handlowym z tego okresu. Warto dodać, że właśnie od nazwy Galerii Vittorio Emanuele II wzięło się obecne nazewnictwo sklepów - Galeriami. Znajdują się tam liczne luksusowe sklepy i restauracje, jednak sam budynek jest bardzo interesujący, szczególnie połączenie stali ze szkłem oraz szklany dach w kształcie kopuły. W Galerii znajduje się również mozaika przedstawiające byka z Turynu, przesąd mówi, że trzykrotne obrócenie się prawą piętą na jądrach byka przynosi szczęście... i rzeczywiście, w posadzce widoczne było wgłębienie, a wokół byka ustawił się tłum chętnych, w tym ja, szczęścia nigdy za wiele!



Z zapasem pomyślności od byka z Turynu udaliśmy się do La Scala, jeden z najsłynniejszych teatrów operowych świata i następnie do dzielnicy mody w Mediolanie, w obrębie ulic Via Napoleone i Via Borgospesso. Dalej przespacerowaliśmy di dzielnicy Brera, dzielnicy artystycznej z Akademią Sztuk Pięknych i Pinacoteca di Brera. Kolejnym punktem był Castello Sforzesco, Zamek Sforzów, gdzie o tej porze roku odbywał się świąteczny kiermasz.
Dni zimą są zdecydowanie krótsze, nie zdążyliśmy się zorientować, kiedy zaczynał zapadać zmierzch. Zdecydowaliśmy zrezygnować z części trasy i udaliśmy się z powrotem w kierunku placu Duomo. Po drodze minęliśmy Piazza Mercanti, centralny plac Mediolanu i Via Dante.
Wróciliśmy do hotelu, aby kontynuować włoskie obżarstwo i pomału żegnać się z Lombardią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz