19 maja 2013

W poszukiwaniu zupy gulaszowej, Budapeszt 16-18.04.2012


Kiedy na stronie fly4free.pl pojawiła się informacja o uruchomieniu nowego połączenia przewoźnika WizzAir Warszawa-Budapeszt, oraz o biletach w niewiarygodnie niskiej cenie, nie zastanawialiśmy się zbyt długo. Dzięki węgierskim liniom lotniczym, podróż do Budapesztu była tańsza niż całodobowy bilet komunikacji miejskiej w Warszawie, kosztowała 8zł w dwie strony! bez żadnych kosztów ukrytych jak to myśleli niektórzy znajomi, bez opłat dodatkowych na lotnisku. Całkowity koszt przelotu na trasie Warszawa-Budapeszt-Warszawa dla jednej osoby wyniósł 8zł. Bez wahana zakupiłam bilet dla dwóch osób, na termin 16-18.04.2012. Wylot z Warszawy mieliśmy o godz. 18.00, o 19.20 byliśmy już w stolicy Węgier. Ponieważ w Budapeszcie jest tylko jedno lotnisko obsługujące zarówno tanie linie lotnicze jak i innych przewoźników, znajdujące się na obrzeżach miasta, transfer do Centrum kosztował 400Ft - 6zł. Dobrze wiedzieć, że bilet u kierowcy jest droższy niż ten kupowany w kiosku (320Ft), dlatego lepiej poszukać kiosku na lotnisku. Autobusem dojechaliśmy do stacji metra, gdzie kupiliśmy bloczek 10biletów (2800Ft), który spokojnie wystarczył na całe zwiedzanie. Aby maksymalnie obniżyć koszty wyjazdu postanowiliśmy skorzystać z couchsurfingu i uprzejmości ludzi oferujących darmowy nocleg. Węgrzy znani są ze swojej gościnności, dlatego znalezienie osoby, która zechciałaby nas przenocować nie było trudne. Przywitała nas urocza, młoda Węgierka – Kata, która poczęstowała lokalnymi przysmakami oraz poopowiadała ciekawostki o Budapeszcie. Opracowaliśmy plan zwiedzania na przyszły dzień i poszliśmy spać. 






Następnego dnia, mimo pochmurnej pogody, pełni optymizmu wyruszyliśmy na zwiedzanie Budapesztu. Miasto posiada bardzo dobrze rozbudowaną komunikacje miejską, łączącą większość zabytków, my jednak zdecydowanie wolimy piesze zwiedzanie. Do samego centrum dostać się można tramwajami 4 i 6 objeżdżającymi prawie cały Wielki Bulwar, dojeżdżają m. in do wyspy Małgorzaty oraz Parlamentu, skąd postanowiliśmy rozpocząć nasz spacer po Peszcie. Udaliśmy się na w stronę placu Kossutha, gdzie wznosi się imponujący gmach węgierskiego Parlamentu. Ogromny budynek zrobił na nas niesamowite wrażenie, mimo że nie mieliśmy okazji wejść do jego wnętrza. Po obfotografowaniu Parlamentu z każdej strony przeszliśmy uliczkami śródmieścia od Bazyliki św. Stefana, a następnie do najpopularniejszego mostu w Budapeszcie, mostu Łańcuchowego. Mostów w Budapeszcie jest wiele, łączą one dawne miasta Budę i Peszt. Jednak Most Łańcuchowy z posągami lwów z każdej strony jest zdecydowanie najatrakcyjniejszy. Dalej naddunajskim bulwarem doszliśmy do największej ulicy targowej Vaci, zamkniętego dla ruchu deptaku z kolorowymi sklepami i mnóstwem barów oraz kawiarni. Udając się na południe, zobaczyć można mniej obleganą przez turystów część Vaci utca, moim zdaniem zdecydowanie piękniejszą część. Na końcu ulicy Vaci znajduje się największa hala targowa Budapesztu. Szeroki budynek hali targowej zbudowany jest z czerwonej cegły, która pięknie komponuje się z kolorowym mozaikowym dachem, jednym z elementów charakterystycznych architektury węgierskiej. W hali kupić można wszystko co kojarzy się z Węgrami, paprykę w każdej postaci: suszoną, sproszkowaną, pastę, najróżniejsze kiełbasy i salami oraz oczywiście Tokaj. Szczerze polecam to miejsce do zaopatrzenia się w pamiątki ze stolicy Węgier. Po zakupach ruszyliśmy jedną z głównych ulic Budapesztu – Andressy Ut w stronę Lasku Miejskiego, zielonej oazy miasta. Przed wejściem do lasku rozciąga się rozległy Plac Bohaterów z centralnie umieszczonym pomnikiem archanioła Gabriela trzymającego koronę węgierską. Tuż za nim znajduję uroczy zamek Vajdahnyad. Po chwili regeneracji w parku, przeszliśmy do stacji metra i udaliśmy się metrem na drugą stronę Dunaju Budy – królewskiej część Budapesztu.





Popołudnie zaczęliśmy od solidnego węgierskiego obiadu. W Centrum jest bardzo dużo restauracji oferujących lokalną kuchnię, ale żeby nie przepłacać warto zboczyć z głównych ulic, bądź zapytać o dobrą i tanią restaurację. Takim też sposobem trafiliśmy do restauracji z niezwykłym klimatem, gdzie zjedliśmy gulasz, czyli prawdziwą zupę węgierską oraz naleśniki, a całość popiliśmy lokalnym trunkiem, wyśmienitym Tokajem. Za całość zapłaciliśmy mniej niż 2000Ft, czy ok. 25zł.

Najedzeni i zregenerowani wyruszyliśmy w kierunku Góry Zamkowej, na której rozpościera się budapeszteńska starówka. Spokojna okolica i malownicze kamieniczki wprowadziły nas w nastrojowy klimat. Jedną z piękniejszych budowli całego Budapesztu jest kościół Macieja wybudowany w gotyckim stylu z barwnym, mozaikowym dachem, wygląda niczym z bajki. Stojąca nieopodal Baszta Rybacka to jeden z lepszych punktów widokowych, roztacza się z niej widok na panoramę Pesztu i niepowtarzalny obraz Parlamentu. Idąc dalej uliczkami Budy dotarliśmy do ruin miasta rzymskiego, placu z główną bramą przy której znajduje się pomnik Turula, mitycznego ptaka, symbolu Węgier. Następnie przeszliśmy pod Pałac Królewski, wyróżniający się imponującą kopułą. Schodząc z Góry Zamkowej zatrzymaliśmy zięby  zobaczyć kolejkę wożącą turystów na wzgórze. Po dotarciu do Dunaju wsiedliśmy w tramwaj i wróciliśmy na nocleg.

Trzeci dzień pobytu w Budapeszcie przeznaczyliśmy na spacer naddunajskim bulwarem, podziwiając panoramę miasta. Po drodze mijaliśmy Most Wolności, Górę Gelerta z charakterystyczną budapeszteńską Statuą Wolności oraz udaliśmy się na Wyspę Małgorzaty. Po obiedzie skierowaliśmy się na lotnisko, skąd o godzinie 16.15 mieliśmy samolot do Warszawy. Nieco ponad godzinę później wylądowaliśmy na warszawskim Okęciu.
Podliczając koszty wyjazdu wyszło ok. 150zł za osobę, co w chwili obecnej gwarantuje wycieczce do Budapesztu pierwsze miejsce w naszym rankingu najtańszych wyjazdów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz