20 maja 2013

Do Pragi na Koziołka i knedlíky, 02.09.2012


Korzystając z promocji Polskiego Busa postanowiliśmy wybrać się na jednodniowy wypad do naszych sąsiadów zza południowej granicy, czeskiej Pragi. W Pradze, co prawda byliśmy już wcześniej, ale nie swoim tempem i przeglądając przewodnik, niewiele widzieliśmy.. Poza tym sentyment do czeskiego Koziołka i knedlíków nakłonił nas na ponowną wizytę w stolicy Czech.


Za bilety w obie strony z Warszawy do Pragi zapłaciliśmy po 60zł. Bus jedzie 12h, na miejsce dotarliśmy bladym świtem jeszcze przed godziną 6.00. Po wcześniejszych doświadczeniach z dworcem autobusowym w Wiedniu byliśmy mile zaskoczeni infrastrukturą, jaką zastaliśmy w Pradze. Dworzec autobusowy jest nowy, posiada toalety, przechowalnię bagażu (40Kr/doba), Burger King i Forrnetii, gdzie można zjeść i napić się ciepłej herbaty. My wybraliśmy nasz ulubiony lokal śniadaniowy - McDonald's. W Pradze nie trudno było znieść restaurację, od dworca autobusowego oddalona jest jakieś 500m. Wystarczy przejść przejściem podziemnym. Okienko na wynos otwarte jest całą dobę, lokal od godziny 6.00. Idealne miejsce, żeby zjeść coś ciepłego, napić się kawy i ogarnąć przed całodniowym spacerem. Z menu śniadaniowego wybraliśmy jajecznice z bułką i herbatą oraz crossanta z dżemem i herbatą, za całość zapłaciliśmy 120Kr. Dobrze wiedzieć, że praktycznie wszystkie toalety w Pradze są płatne, dlatego dobrze przygotować się w drobne. Koszt toalety w McDonalnie 5Kr, chwila dla siebie po 12h w busie bezcenne. Po szybkim make-upie i zamianie dresów na stój codzienny, mogliśmy ruszyć na miasto. Torbę zostawiliśmy w przechowalni bagażu.


Jak każde miasto o tak wczesnej porze i Praga przywitała nas swoją senną aurą. Nie ma się, co oszukiwać, niedziela, godzina 7 rano, większość ludzi o tej godzinie śpi. My.. zwiedzamy stare miasto ;) Plusem porannego zwiedzania jest brak turystów, spokojnie można poświęcić dłużą chwilę na robienie zdjęć, a na Moście Karola nie roi się od tłumów. W Pradze spokojnie można poruszać się bez mapy, do wszystkich ważniejszych miejsc kierują bardzo dobrze oznaczone tabliczki informacyjne. Z dworca autobusowego skierowaliśmy się w kierunku bramy miejskiej, Prašná brána, prowadzącej na uliczki starego miasta. Na jej szczycie znajduje się taras widokowy, aczkolwiek my nie z niego nie skorzystaliśmy, wolimy podziwiać architekturę z poziomu turysty. Obok bramy miejskiej znajduje się bogato zdobiony Dom Miejski, centrum kulturowe Pragi, w którym znajdują się kawiarnie i wystawy. Wąskimi uliczkami doszliśmy do rynku staromiejskiego, głównego rynku na Starym Mieście. Zarówno kamienice, jak i cała zabudowa zachwyca swoim urokiem, oszczędziły ją bowiem krwawe dzieje Europy. Na rynku znajduje się gotycka świątynia Kościół Najświętszej Marii Panny przed Tynem, potocznie zwany Týnský chrám, najbardziej rozpoznawalny punkt Pragi zaraz po Moście Karola, pomnik Jana Husa, który otaczają liczne ławki i murki, miejsce zgromadzeń nie tylko turystów, miejsce gdzie spędzić można wiele godzin przyglądając się przechodniom, popijając wyśmienite czeskie piwo.. Ponieważ było wcześnie rano, przeszliśmy rynek, przyjrzeliśmy się ratuszowi oraz jednej z najpopularniejszych atrakcji turystycznych, zegarowi astronomicznemu Orloj. Zegar oprócz położenia ciał niebieskich i wskazywania miesięcy kalendarzowych, o pełnych godzinach zobaczyć można widowisko z udziałem ruchomych figurek. Przedstawienie zaczyna Śmierć uderzająca w dzwon, 12 apostołów ukazuje się w oknach wieży. Gdy Kogut pieje, Turek kiwa głową z niedowierzania, Skąpiec wpatruje się w swoją torbę złota, Próżność, podziwia siebie samą w lustrze. Przed każdym pokazem gromadzą się turyści chcący zobaczyć taniec figurek na zegarze Orloj. 





 Z rynku staromiejskiego ulicą Karlową, dawną Drogą Królewską dojdziemy do najbardziej charakterystycznego punktu
Starego Miasta, Mostu Karola. Mający ponad 500m most, łączący dzielnice Staré Město i Malá Strana stał się wizytówką Pragi. Posągi stojące po obu stronach mostu, przedstawiające w większości świętych, są replikami dawnych, zniszczonych przez warunki atmosferyczne. Spośród 30figur do najciekawszych należą Figura św. Jana Nepomucena, przed którą ustawia się kolejka chętnych, aby dotknąć płaskorzeźby znajdującej się pod posągiem. Według legendy jej dotknięcie przynosi szczęście. Innym wartym uwagi posągiem jest miejsce utopienia Nepomucena, w którym znajduje się ozdobna kratka z reliefem przedstawiającym postać św. Jana. Podobnie jak Figura św. Jana Nepomucena dotykanie relikwii ma przynosić szczęście, dlatego też zakochani pozostawiają po sobie ślad w tym miejscu, zakuwają kłódki z inicjałami, mające gwarantować wieczną miłość. Most Karola to również jeden wielki targ, gdzie stoją stragany z pamiątkami, różnymi ręcznymi wyrobami, biżuterią, uliczni grajkowie, kataryniarze.. Jednak o godzinie 8 rano panuje tutaj majestatyczna atmosfera, zobaczyć można wielkość i okazałość mostu. Całość dopełnia przechadzająca się Młoda Para w poszukiwaniu najlepszego miejsca na zdjęcia. Przechodząc mostem na zachodnią część Pragi doszliśmy na Hradčany, dzielnicę królewską, z której rozpościera się przepiękny widok na Pragę i w której znajduje się cały kompleks pałacowy z zamkiem królewskim na czele oraz jeden z najważniejszych katedrą w Pradze - katedra Św. Wita. Kolejnym punktem obowiązkowym będą w Pradze jest Złota Uliczka, uliczka niczym z bajki z kolorowymi, malutkimi domkami, w których kiedyś mieszkali złotnicy, stad jej nazwa. W chwili obecnej domki pełnią funkcje typowo zabytkową, w ich wnętrzach znajdują się różnorodne eksponaty. Warto dodać, że od 2012 roku zwiedzanie Złotej Uliczki jest płatne - 250CZK za bilet normalny. Moim zdaniem, jest to trochę wygórowana cena jak za przechadzkę tak krótką uliczką, jednak nie da się ukryć, że jest to punkt obowiązkowy wizyty w Pradze.






Następnie wróciliśmy mostem Karola na drugą stronę, aby udać się do dzielnicy żydowskiej Josefov. Nie spędziliśmy zbyt dużo czasu przechadzając się wśród licznych synagog, ponieważ zbliżała się pora obiadowa i nastał czas na poszukiwanie jakiegoś lokalu, gdzie moglibyśmy skosztować lokalnej kuchni. Kaczka z knedlikami i czeskie piwo - dla tego zestawu warto było spędzić 12h w autobusie! Po pysznym obiedzie, lekko rozleniwieni postanowiliśmy wrócić na Rynek Staromiejski, aby jeszcze bardziej zanurzyć się w klimacie Pragi. Z Koziołkiem w ręku usiedliśmy na murku wśród innych osób chcących wczuć się w błogi nastój panujący dookoła. Wiele nie trzeba było, aby otaczająca nas rzeczywistość przybrała przyjaźniejszych barw, a świat stał się piękniejszy :) Resztę popołudnia spędziliśmy bez pośpiechu, delektując się panującą atmosferą i przyglądając się otaczającym nas ludziom.

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Aż zgłodniałam! przewodnik po kulinarnej Pradze z pewnością będzie świetnym uzupełnieniem w przygotowywaniu każdej, nawet najmniejszej wizyty w Pradze :)

      Usuń