28 czerwca 2013

Wieczne miasto, Rzym, 25-27.03.2013


W Rzymie spędziliśmy 3 noce, a na zwiedzanie mieliśmy 2 pełne dni. Całe miasto jest bardzo atrakcyjne przede wszystkim dla chętnie odwiedzających Rzym turystów. Na każdym kroku spotykamy niesamowite zabytki, przenosimy się w czasie i poznajemy historię sięgającą starożytności.

Zwiedzanie zaczęliśmy od najbardziej rozpoznawalnego symbolu miasta, jakim jest Koloseum, ogromny amfiteatr, służący niegdyś, jako arena do walk gladiatorów. Tuż obok znajduje się Forum Romanum z Łukiem Konstantyna. Forum Romanum to najstarszy plac miejski w starożytnym Rzymie, na terenie, którego zostały jedynie fragmenty dawnych budowli oraz gdzie w dalszym ciągu prowadzone są wykopaliska. Świadomość ich wieku oraz wydarzeń, jakie miały miejsce dokładnie między tymi pozostałościami, które możemy oglądać w tym miejscu nadaje Forum Romanum majestatyczny klimat. Główną ulicą Via dei Fori Imperiali, przechodzącą pomiędzy starożytnymi budowlami udaliśmy się do Placu Weneckiego, na którym znajduje się Ołtarz Ojczyzny, imponujący pomnik Wiktoria Emanuela, będący jednocześnie pomnikiem nieznanego żołnierza. Ołtarz został zrobiony w całości z białego marmuru i robi na prawdę ogromne wrażenie.
Dalej przeszliśmy do miejsca, które moim zdaniem jest najbardziej magicznym i romantycznym miejscem w Rzymie, mianowicie do Fontanny di Trevi. Jest to największa i najpiękniejsza fontanna, jaką widziałam. W samym centrum znajduje się bóg mórz Neptun wraz z dwoma zaprzęgami rumaków. Licznie przybywający w to miejsce turyści wrzucają do fontanny drobne monety, aby zapewnić sobie w zależności od ilości wrzuconych monet - powrót do Rzymu, wrzucając jedną monetę, romans wrzucając dwie monety, bądź ślub, kiedy wrzucają trzy monety. Ponieważ jestem szczęśliwą mężatką do fontanny wrzuciłam tylko jedną monetę i wierzę, że kiedyś jeszcze tu wrócę! :)
Idąc dalej na północ, w kierunku metra Spagna dojdziemy do kolejnego punktu obowiązkowego w Rzymie, do Schodów Hiszpańskich. Wydawać by się mogło, że nie ma nic fascynującego zwykłych schodach, jednak Schody Hiszpańskie, (a właściwie francuskie, ponieważ finansowane były przez rząd francuski) jest jednym z chętniej odwiedzanych miejsc w Rzymie. Tłumy turystów spotkać tu można niezależnie od pory roku oraz pogody. 138 szerokich schodów prowadzących do kościoła Trinita dei Monti znajdują się w czołówce największych schodów w Europie.




W okolicy Schodów Hiszpańskich znajdują się liczne knajpki serwujące wyśmienite włoskie pizze i makarony. Warto jednak dodać, że ceny w stolicy są ok 30% droższe niż w innych miastach we Włoszech, w jakich byłam. Średnia cena za obiad dla dwóch osób w przeciętnej trattorii bez wina to 30euro, a i za śniadanie składające się z kanapki na ciepło, kawałka pizzy i dwóch herbat zapłaciliśmy 25euro! Jeżeli komuś nie zależy na sposobie podania, a liczą się jedynie walory smakowe dania to polecam niewielki sklep-restaurację oferujące makarony własnego wyrobu i serwujące między godziną 13.00 a 15.00 dwa rodzaje przepysznego makaronu do wyboru wraz z domowym winem w cenie 5euro za porcje! Całość podana jest w jednorazowej, plastikowej zastawie, co absolutnie nie wpływa na smak makaronu, jest wprost wyśmienity! Sklep znajduje się w okolicy Schodów Hiszpańskich i ulicy via da carrozze, niestety nie pamiętam dokładnego adresu, ale dość łatwo odnaleźć to miejsce, po ilości osób znajdujących się w pobliżu.
Drugą część dnia spędziliśmy w Watykanie. Państwo w mieście, jedyne takie miejsce na świecie. Dostojna bazylika św. Piotra oraz atmosfera udzielająca się w jej wnętrzu sprzyjają refleksji i zadumie. Była to doskonała okazja do zwolnienia tempa naszego zwiedzania oraz skupieniu się na intencji, z jaką tu przybyłam.
W drodze powrotnej z Watykanu przeszliśmy jeszcze na most św. Anioła znajdującego się przy zamku, jeden z najpiękniejszych mostów w Rzymie. Most z obu stron zdobią barokowe rzeźby aniołów Berniniego.


Drugiego dnia pogoda już tak nie dopisywała, dlatego więcej czasu spędziliśmy na zwiedzaniu licznych kościół. Zaczęliśmy od placu Repubblika skąd udaliśmy się do kościoła santa Maria Maggiore, a następnie prosto ulicą via di Santa Giovanni in Laterno, mijając Koloseum aż do Kapitolu. Kolejnym punktem zwiedzania był Panteon, najlepiej zachowany budynek z 125r. n.e. Wnętrze Panteonu stanowi kopuła o wymiarach idealnej kuli, a największe wrażenie robi otwór znajdujący się w samym jej środku, przez który wpada światło dziennie. Następnie udaliśmy się w kierunku Placu Navona, na którym znajduje się kompleks fontann zwanych fontanną Czterech Rzek, liczne kawiarnie i uliczni artyści. W jednej z kawiarni zatrzymaliśmy się na kawę, mając jednocześnie okazję do podziwiania otaczającej nas architektury. Resztę dnia spędziliśmy na zajadaniu się moją ulubioną kuchnią i beztroskim spacerowaniu po mieście.

Rzym, wieczne miasto. Miasto, do którego warto wracać :)

2 komentarze:

  1. Witaj. Bardzo fajnie i lekko opisana podróż :-) Ciekawie się czyta. Faktycznie Fontanna di Trevi robi wrażenie choć jest wiele innych ciekawych fontann. Ja bardzo lubię Fontannę Mojżesza i oczywiście przepiękną Fontannę Dell'Acqua Paola - jaka szkoda, że nie wszyscy wiedzą o jej istnieniu. Generalnie w Rzymie jest aż 470 fontann. Warto również zwiedzać kościoły bo to prawdziwe skarbnice sztuki. Jest ich w Rzymie ponad 900.
    Pozdrawiam :-)
    ------------------
    http:// zagubieniwrzymie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o Dell'Acqua Paola faktycznie wcześniej nie wiedziałam :) z przyjemnością oddam się lekturze Twojego bloga i coś czuję, że będę musiała jeszcze wrócić do Rzymu, nadrobić zaległości :) Pozdrawiam!

      Usuń