16 października 2013

Jesienny spacer w mieście wieloryba, Sandefjord 12.10.2013


Sandefjord to kolejne miejsce na naszej liście "jednodniówek", niewielkie miasteczko w Norwegii, położone w pobliżu lotniska Sandefjord Torp. Jest to idealne miejsce dla wszystkich, którzy chcieliby rozpocząć swoją przygodę w tanim podróżowaniem na własną rękę. Zarówno WizzAir jak i Ryianair oferuje bilety w bardzo atrakcyjnych cenach, w dogodnym rozkładzie lotów.

My zdecydowaliśmy się na połączenie Warszawa - Sandefjord Torp - Poznań mając do dyspozycji 10h na miejscu.
 
O godzinie 8.00 wylądowaliśmy w Norwegii i bezpłatnym shuttle bus podjechaliśmy do stacji kolejowej w Torp. Ze stacji do Sandefjord jest 5km, które można pokonać pociągiem (koszt 40NOK), jednak przy tak pięknej i słonecznej pogodzie jaka nas zastała zdecydowanie polecam spacer! 




Wąska droga prowadziła przez pola, co jakiś czas pojawiały się nam białe bądź czerwone budynki, w tak charakterystycznym dla Skandynawii stylu. Małe, funkcjonalne domki z drewna zachwycające swoją prostotą i spójnością z naturą. Przy posiadłościach nie było wielkich murów, żadnych bram czy ogrodzeń, co najwyżej niski biały płotek harmonizujący z całością. Z każdego miejsca bił spokój i sielanka. Z całą pewnością odpowiadałby mi taki styl życia :)




Po 1,5h doszliśmy do centrum mijając stację kolejową oraz mieszczący się nieopodal kościół Sandar. Ze stacji kolejowej do głównych atrakcji turystycznych jest bardzo blisko, ok 10min spacerem. Sandefjord jest niewielkim, stosunkowo młodym miasteczkiem, które swój rozgłos zyskało na początku XX wieku dzięki wyprawom wielorybniczym, a port tutaj się znajdujący był głównym portem dla wielorybników działających na morzu północnym. Dlatego też pierwsze kroki skierowaliśmy właśnie do portu, gdzie znajduje się statek wielorybniczy, a przed portem, pośrodku ronda  stoi najważniejszy pomnik w mieście, na cześć wielorybników. Wieloryby są nieodłącznym elementem Sandefjord. W mieście czynne jest muzeum wielorybnictwa, wizerunek wieloryba znajdziemy między innymi w herbie Sandefjord, a mięso z tego największego ze wszystkich zwierząt możemy zjeść w restauracji Kokeriet znajdującej się w porcie, gdzie stek z wieloryba podawany z dodatkami kosztuje 270NOK.
My zdecydowaliśmy się na mniej kosztowną opcję, herbata w McDonalds z domowymi kanapkami ;) 




Po wizycie w porcie udaliśmy się do kolejnego punktu obowiązkowego każdej wycieczki po Sandefjord, na wzgórze Prestasen, z którego rozpościera się widok na całe miasto. Idąc w kierunki wzgórza główną ulicą z portu należy skręcić tuż za postojem taksówek w lewo i przejść jeszcze kilkaset metrów, aby dojść do ulicy Bjerggata. Bjerggata jest starą ulicą, na której mieszczą się urocze, drewniane domki pomalowane na biało, należące niegdyś do żeglarzy. Dziś urzekają swoją skromnością i subtelnością. Między domkami znajdują się schodki prowadzące na wzgórze Prestasen. Na szczycie powiewa norweska flaga, a ze znajdującej się tutaj ławeczki możemy podziwiać panoramę miasta, widok na port oraz początek fiordu. 




Po południu przechadzaliśmy się jeszcze chwilę po mieście, odkrywając co rusz nowe, warte uwagi miejsca. Oprócz kultu wieloryba w Sandefjord da się zauważyć jeszcze inne uwielbienie mieszkańców, tym razem do.. kobiet ciężarnych i dzieci! W tak niewielkim miasteczku, podczas zwykłego przechadzania się natknęliśmy się aż na 3 takież pomniki! Nie wiem na czym dokładnie polega kult kobiety brzemiennej w Sandefjord, nigdzie nie znalazłam informacji na ten temat, ale na wszelki wypadek pogłaskałam wystający brzuszek na szczęście ;) Szczęścia nigdy za wiele! A może ktoś z Was wie skąd w Sandefjord tyle pomników młodej mamy?

Ponieważ mieliśmy jeszcze trochę czasu do odlotu, pogoda w dalszym ciągu była przepiękna, w drogę powrotną na lotnisko również udaliśmy się piechotą. I tym razem całą drogę zachwycałam się otaczającą nas naturą, tak nieskazitelną i niezniszczoną przez człowieka. Mimo wczesnej pobudki w sobotę, bez wątpienia był to udany wyjazd, świetna alternatywa dla weekendu spędzonego w domowym zaciszu.


wskazówki:
- spacer do Sandefjord najlepiej rozpocząć od stacji Torp, do której podwiezie nas bezpłatny shuttle buz z lotniska
- pociąg z Sandefjord do Torp kosztuje 40NOK i jedzie 4min, jednak jeździ on co 2h, dlatego wcześniej sprawdźcie godzinę odjazdu, żeby zdążyć na lotnisko!
- koszt kawy/herbaty w McDonalds 15NOK, cheesburgera 20NOK, warto wiedzieć, że w menu podane są dwie różne ceny tego samego produktu, jedna (wyższa) obowiązuje "na miejscu", druga (niższa) przy zamówieniu "na wynos".


5 komentarzy:

  1. Świetna sprawa taka jednodniówka. Dzięki za wskazówki - skorzystamy w listopadzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niby jeden dzień to niewiele ale lepsze to niż nic. Wszystko bym oddała za chociażby jeden dzień w Nowym Jorku. Albo w Buenos Aires. Albo na Islandii. Albo w Wietnamie. Albo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden dzień to wspaniała okazja na posmakowanie nowego miejsca i sprawdzenie, czy to faktycznie jest TO :) a w Sandefjordzie zdecydowanie było to TO :)) z przyjemnością tam wrócę... chociaż na jeden dzień ;)

      Usuń
  3. Od zawsze marzy mi się podróż na południe, do krajów skąpanych w słońcu, egzotycznych, ale coraz bardziej ciągnie mnie też na północ. A do tego te niedrogie loty do Norwegii. Może kiedyś uda mi się namówić koleżankę, spakujemy plecaki i tym razem nie wsiądziemy do pociągu, który zawiózłby nas na południe, w góry, ale do samolotu, którym dotrzemy na dziewiczą północ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. północ bardzo wciąga.. też jestem zwolenniczką ciepłego południa i nigdy bym nie pomyślała że mogą mnie zauroczyć skandynawskie klimaty! a tam.. tam jest tak spokojnie, życie płynie zupełnie innym tempem, a potem chce się tego luzu coraz więcej i więcej. :)

      Usuń