27 lutego 2014

"Gaumardżos! opowieści z Gruzji" A. Dziewit-Meller i M. Meller - kilka słów o książce



Moja przygoda z "Gaumardżos! opowieści z Gruzji" państwa Mellerów dobiegła końca, czego nie mogę powiedzieć o samej przygodzie z Gruzją, która dopiero przede mną! Po książkę sięgnęłam na dwa tygodnie przed wyjazdem, znudzona zwykłymi przewodnikami, faktami, miejscami. Przed rozpoczęciem czytania nie wiedziałam czego mogę spodziewać się po tej książce, czy będzie to coś w rodzaju kolejnego przewodnika, czy raczej wspomnienia i relacje. Dzięki opowieściom z Gruzji chciałam choć w minimalnym stopniu poczuć tamtejszy klimat, zobaczyć i poczuć Gruzję.

Po kilku wieczorach spędzonych w towarzystwie państwa Mellerów i ich gruzińskich przyjaciół zakochałam się w tym miejscu! Zakochałam się w tamtejszej tradycji, kulturze, jedzeniu. Największym moim utrapieniem jest to, że do wyjazdu został jeszcze tydzień, a książka tak szybko się skończyła.. Celem autorów było wzbudzić uśmiech czytelnika, żeby w innym momencie go wzruszyć, poruszyć tematy lekkie, ale i te tragiczne, pokazać prawdziwą Gruzję, a przede wszystkim zarazić innych miłością do Gruzji. Udało się!



22 lutego 2014

Albumy z wyjazdów, jak zrobić



Wczorajsza trójkowa audycja na temat robienia i wywoływania zdjęć natchnęła mnie do napisania postu o tradycyjnych albumach, które są idealnym sposobem na przechowywanie naszych wspomnień. My zdecydowaliśmy się na albumy o tematyce podróżniczej, uwielbiam zdjęcia, uważam, że jest to najlepsza pamiątka jaką można przywieźć z każdego wyjazdu. Dlatego też albumy mają w naszym domu specjalne, honorowe miejsce... tuż przy globusie ;) 


20 lutego 2014

GADŻETY PODRÓŻNIKA - kubek aluminiowy i grzałka

Skoro jesteśmy w temacie gadżetów przydatnych na zimowych wyjazdach, przedstawiam Wam kolejne dwa produkty, które podczas naszych ostatnich wyjazdów przeżywają swoje drugie życie: kubek aluminiowy i grzałka, komplet niczym z PRL-u ;) Mogłoby się wydawać po co w XXI wieku używać takich przestarzałych wynalazków, przecież są nowoczesne kubki na USB, czajniki elektryczne i po prostu - restauracje, dlaczego by nie skorzystać ze współczesnych dobrodziejstw... odpowiedź jest prosta, najzwyklejsza grzałka jest niezawodna, w każdych warunkach. Potrzebne jest tylko gniazdko elektryczne i po chwili możemy delektować się ciepłą herbatą, czy innym "posiłkiem". 

18 lutego 2014

Urodzinowy prezent od Męża, czyli bilety do Bolonii na pierwszy dzień wiosny

Co prawda od urodzin minęło już kilka dni, ale dopiero dzisiaj zebrałam się, żeby napisać o prezencie, który dostałam w tym roku od Męża, czyli o biletach do Bolonii na pierwszy dzień wiosny :) Szczerze, nie mogłam wymarzyć sobie lepszego prezentu urodzinowego! Każdy, kto choć w minimalnym stopniu uzależniony jest od podróżowania zgodzi się, że taki prezent jest strzałem w dziesiątkę.

Włochy kocham miłością bezgraniczną i mogę tam wracać nieskończoną ilość razy! Ciesze się, tym bardziej, ponieważ w zeszłym roku podjęliśmy decyzję, że na jakiś czas rezygnujemy z wyjazdów do Włoch, żeby zobaczyć i poznać również inne miejsca. Nie ukrywam, że była to dla mnie trudna decyzja, dlatego świadomość, że już niedługo będę mogła odwiedzić moje ulubione miejsce jeszcze bardziej cieszy :) Wiosno, nie mogę się doczekać na nasze spotkanie! :)




A żeby ten miesiąc aż tak się nie dłużył wraz z biletami była jeszcze jedna, mała niespodzianka :D




Dziękuje Mężu :* <3

15 lutego 2014

Kowno na walentynki w kwietniu

Wyjazdy około-walentynkowe są już naszą małą tradycją, w zeszłym roku byliśmy w Lizbonie, dwa lata temu w Paryżu i mimo, że w tym roku nie udało się zorganizować wyjazdu walentynkowego, udało się chociaż kupić bilety z walentynkowej promocji Simple Express :)

Już w kwietniu wybieramy się na jednodniówkę do Kowna :) Będą cepeliny i będzie Švyturys!

Warszawa - Kowno - Warszawa by Simple Express


13 lutego 2014

GADŻETY PODRÓŻNIKA - termos


Do tej pory miałam mieszane uczucia jeżeli chodzi o termosy, kojarzyły mi się ze szkolnymi wycieczkami z młodzieńczych lat, a samo używanie termosu z czymś gorszym.. przecież obecnie prawie wszędzie są jakieś kawiarnie czy modne sieciówki, w których można dostać coś ciepłego do picia. Po kilku zimowych wyjazdach zaczynam odkrywać ich zalety na nowo. Tym bardziej, że całkiem przypadkowo znalazłam pełen wdzięku fioletowy termos w kropki, który od razu pobił moje serce. Czyż nie jest uroczy? :)


5 lutego 2014

Rendez-vous France! Beauvais/ Tillé, 02.02.2014

Pisałam już, że uwielbiam jednodniówki? Na pewno pisałam i to nie raz :D ale myślę, że warto się powtórzyć, bo może jeszcze nie wszyscy wiedzą jaką fajną alternatywną na nudną niedziele może być wypad za grosze. Zgodzę się, nie jest to prawdziwe podróżowanie, w jeden dzień nie da się przesiąknąć miejscem, do którego jedziemy, nie da się go poznać na wylot, ale nie oszukujmy się, często nie mamy tej możliwości nawet na kilkudniowym wyjeździe. Jednodniówki traktuję bardziej jako odskocznię od codzienności, bo nie zawsze mogę wziąć dłuższy urlop, nie zawsze mam budżet na taki wyjazd, a trochę ponad 100zł można wyszarpać z każdej wypłaty ;) i właśnie za te trochę ponad 100zł daję sobie namiastkę podróżowania, żeby chociaż w minimalnym stopniu podładować swoje uzależnione od podróżowania akumulatory. 


1 lutego 2014

Niezbędnik zimowego survivalu, czyli sorry taki mamy klimat ;)


Do tej pory byłam typem podróżnika omijającym sezon zimowy, no chyba że był to wyjazd w jakieś miejsce, gdzie było cieplej niż u nas ;) Jestem zdecydowanie ciepłolubna, a za zimą wprost nie przepadam. Mam słabe krążenie, wiecznie marznę, co od razu widać po czerwonym nosie, a na zimowych zdjęciach wyglądam jak Rudolf, żadna przyjemność.

Dlatego kiedy zdecydowaliśmy się na zimowy wyjazd survivalowy do Bergen (całodniowe zwiedzanie plus nocleg na lotnisku) byłam delikatnie mówiąc przerażona.. przecież my zamarzniemy! a w najlepszym wypadku dostaniemy zapalenia płuc bądź nie wysuniemy nosa z jakiejś przyjemnej kawiarni i tyle będzie ze zwiedzania. Okazało się, że zimowy wyjazd wcale nie musi tak wyglądać :) jeżeli i Ty obawiasz się zimowego wyjazdu, poniżej przedstawiam niezbędnik zimowego survivalu, czyli co zabrać ze sobą, żeby wyjazd w okresie zimowym nie był taki straszny.



1. Herbata z cytryną

Nic tak nie rozgrzewa jak ciepła herbata z cytryną. Liczne wyjazdy przekonały mnie, że zdobycie plasterka świeżej cytryny graniczy z cudem. Być może herbata z cytryną jest naszym Polskim wymysłem, ponieważ i w samolotach, i w kawiarniach w różnych miejscach zawsze jest problem z otrzymaniem herbaty z plasterkiem cytryny. Zdarza się, że zadowolony kelner poda herbatę cytrynową czy też herbatę z kwaskiem cytrynowym, ale ma się to nijak do herbaty z cytryną... życie nauczyło mnie zabierać ze sobą pokrojoną w plasterki cytrynę, szczelnie zamkniętą w plastikowym pojemniczku. Plasterek łatwo można dorzucić do herbaty, nawet tej kupnej i delektować się pysznym, rozgrzewającym napojem :) początkowo wydawało mi się to głupie, jeździć ze swoimi plasterkami cytryny, ale nic tak dobrze nie rozgrzewa jak właśnie herbata z cytryną.

2. Kubek aluminiowy i grzałka

Następnie do kompletu zaczęliśmy wozić aluminiowy kubek, grzałkę, herbatę i cukier w saszetkach. Staliśmy się niezależni ;) mogliśmy zrobić swoją herbatę, gdzie tylko chcieliśmy, pod warunkiem, że było gniazdko. Oczywiście, będąc w samolocie czy w kawiarni nie robimy swojej herbaty używając grzałki, ale będąc na lotnisku czy w hotelowym pokoju już tak :) grzałka powinna mieć wąską wtyczkę, żeby pasowała do wszystkich gniazdek. Do tego zestawu można również zabrać zupkę chińską, która po całodziennym zwiedzaniu smakuje niczym kolacja w najlepszej restauracji! umówmy się, nie jestem zwolenniczką zupek chińskich, to sama chemia, która oprócz konserwantów i tłuszczu nie dostarcza niczego, ale czasami jest to najlepsze rozwiązanie, wręcz ratujące życie. Jak zrobić zupkę chińską będąc na lotnisku? do tej operacji niezbędne będą dwa kubki i grzałka, w jednym kubku zagotowujemy wodę, a do drugiego wsypujemy zupkę, którą następnie zalejemy. Nie polecam wrzucania zupki do gotującej się wody, bo może się nie zrobić. Trochę to upierdliwe, bo jedna osoba musi czekać, kiedy druga zajada się zupką, ale ona mają to do siebie, że muszą być zalane wrzątkiem, a nie do wrzątku wrzucone.


3. Termos
Kolejna rzecz ułatwiająca dostęp do ciepłej herbaty :) Szczególnie kiedy po drodze nie ma żadnej kawiarni, czy miejsca gdzie moglibyśmy skorzystać z gniazdka. Pamiętajcie, że przez security termos należy przenosić pusty! Dopiero po kontroli można przygotować herbatę, używając do tego grzałki. Na ostatnim wyjeździe każdy z naszej czwórki miał swój termos, sprawdziły się idealnie, a później na lotnisku łatwiej było przynieść wodę niż chodzić z pojedynczymi kubkami. Termos nie musi być duży, 0,5l na osobę wystarczy, przecież trzeba to jeszcze nosić ;)

4. Odpowiednie ubranie
Na komfort zwiedzania zimą nic nie wpływa tak bardzo, jak odpowiednie ubranie. Nie przepadam za sportowym ubraniem, czuję się w nim mało kobieco, nie uprawiam też żadnych sportów zimowych, żeby posiadać ciuchy na stok, ale tej zimy postanowiłam kupić spodnie narciarskie. Narciarskie tylko z nazwy, bo z przeznaczeniem na mróz do miasta ;) sprawdziły się idealnie! na polarze rozgrzewały tyłek, chroniły przed wiatrem i zimnem, super sprawa! Tak je polubiłam, że zaczęłam ich używać na spacery po swoim mieście, a w ostatnie -20stopni nawet w drodze do pracy :) do tego grube ciepłe skarpety, podkoszulek termoaktywny i żadne mrozy nie będą nam straszne.



Z takim ekwipunkiem nawet największy zmarzluch jak ja, będzie czuł się dobrze na zimowym zwiedzaniu :) a profilaktycznie można wziąć aspirynę i nic tylko szukać biletów również w okresie zimowym!