27 lutego 2014

"Gaumardżos! opowieści z Gruzji" A. Dziewit-Meller i M. Meller - kilka słów o książce



Moja przygoda z "Gaumardżos! opowieści z Gruzji" państwa Mellerów dobiegła końca, czego nie mogę powiedzieć o samej przygodzie z Gruzją, która dopiero przede mną! Po książkę sięgnęłam na dwa tygodnie przed wyjazdem, znudzona zwykłymi przewodnikami, faktami, miejscami. Przed rozpoczęciem czytania nie wiedziałam czego mogę spodziewać się po tej książce, czy będzie to coś w rodzaju kolejnego przewodnika, czy raczej wspomnienia i relacje. Dzięki opowieściom z Gruzji chciałam choć w minimalnym stopniu poczuć tamtejszy klimat, zobaczyć i poczuć Gruzję.

Po kilku wieczorach spędzonych w towarzystwie państwa Mellerów i ich gruzińskich przyjaciół zakochałam się w tym miejscu! Zakochałam się w tamtejszej tradycji, kulturze, jedzeniu. Największym moim utrapieniem jest to, że do wyjazdu został jeszcze tydzień, a książka tak szybko się skończyła.. Celem autorów było wzbudzić uśmiech czytelnika, żeby w innym momencie go wzruszyć, poruszyć tematy lekkie, ale i te tragiczne, pokazać prawdziwą Gruzję, a przede wszystkim zarazić innych miłością do Gruzji. Udało się!





Do tej pory miałam wyobrażenie o Gruzji jak pewnie większość z Was, że to miejsce niebezpieczne i dzikie. Owszem, jeszcze niedawno był to kraj, gdzie prawie każdy mężczyzna należał to grupy przestępczej, owszem, jeszcze niedawno panowała tam wojna, podczas której wielu ludzi straciło życie. Jest to świeża historia, która żyje w każdym mieszkańcu Gruzji, ale jest też inna Gruzja. Dzięki tej książce odkryłam zupełnie inne oblicze Gruzji. Walczącej o niepodległość, przywiązanej do wartości patriotycznych i rodzinnych. Jednym z najbardziej poruszających rozdziałów w książce był fragment "6833 do Batumi" o grupie młodych przyjaciół, który zdecydowali się na heroiczny czyn i w geście protestu uprowadzili samolot z Tbilisi to Batumi. Marzyli o wolności, chcieli wylądować w Turcji, gdzie mogliby zacząć nowe życie. Nie sądzili, że coś może pójść nie tak. Nie udało się uprowadzić samolotu, który wrócił do Tbilisi, wszyscy stracili życie.





Innym fragmentem, który poruszył moje serce był rozdział "Znajdę Cię!", w którym aktora Katarzyna Pakosińska opowiada swoją historię utraconej miłości do Gruzina Mamuki, o tym jak po latach postanowiła go odnaleźć i co zastaje na miejscu. W książce nie brakuje również fragmentów o suprach, gościnności Gruzinów, ich miłości do wina i do czaczy :) Jedzenie zajmuje szczególne miejsce w książce i w życiu Gruzinów. Suto zastawione stoły, chaczapuri, chinkali i inne przysmaki! Trudno opanować burczenie w żołądku! I te sławne toasty potrafiące trwać nawet 20minut! za zmarłych, za przyjaciół, za ojczyznę, za miłość.. a nawet za przyrodę! Do tego jeżdżą po krętych górskich drogach, często po wypiciu znacznej ilości czaczy, a dookoła widać spalone wraki samochodów i kapliczki z wizerunkiem tragicznie zmarłych, przy których znajduję się poczęstunek oraz.. wino oczywiście, żeby wypić jego zdrowe! Oto jeden z moich ulubionych fragmentów opisujących Gruzinów: "Można jeździć pod prąd i bez prawa jazdy. Załatwienie najprostszej rzeczy bywa koszmarem. Na stacji benzynowej gość potrafi trzymać w jednej ręce wąż, a w drugiej zapalonego papierosa. Jeżdżą jak szaleńcy. Kiedy się otwierają jakieś drzwi, najpierw nikt się nie rusza, a potem wszyscy walą naraz. Ciągle krzyczą. Prądu często nie ma. (...) To jest Gruzja". I to poczucie czasu, a raczej jego brak. GMT– Georgia Maybe Time! W Gruzji nikomu się nie spieszy. W Gruzji nikt nigdy nie jest spóźniony. W Gruzji można spotkać się przypadkiem z bliskimi, a zostać u nich do rana, razem jedząc pyszne potrawy i pijąc hektolitry wina.






Również sam autor zrobił na mnie ogromne wrażenie. Do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z publikacji Marcina Mellera, kojarzyłam go głownie z telewizji śniadaniowej. W książce porusza przeważnie tematy konfliktu zbrojnego i polityczne, co nie oszukujmy się, ale zawsze niespecjalnie mnie interesowało. Jednak sposób w jaki opisał swoją przygodę w Gruzji, swój udział w tych wydarzeniach, jak w poszukiwaniu dobrego materiału do prasy pojechał w środek wojny, z karabinem w ręku, pod ostrzałem, próbował wrócić do kraju wzbudziło mój szacunek i mimo, że cała ta sytuacja ociera się to o akt głupoty, była dowodem odwagi, na którą nie każdego byłoby stać.



Wszystko to uzupełnione pięknymi zdjęciami i trafnymi komentarzami.

Przyjemnie się czyta, polecam nie tylko tym, który wybierają się do Gruzji!

7 komentarzy:

  1. Dużo dobrego czytałam o tej książce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja się podpisuję pod pozytywnymi opiniami na jej temat :) trafiłam na nią zupełnie przypadkowo, szukając informacji na najbliższy wyjazd do Gruzji i pomyślałam, że czym prędzej muszę ją przeczytać. Bardzo się cieszę, że miałam ku temu okazję jeszcze przed wyjazdem :)

      Usuń
  2. Ja dostałam tę książkę w prezencie właśnie 2 tygodnie przed wyjazdem do Gruzji :) Choć szczerze mówiąc, uważam, że książka jest zwyczajnie słaba (przy całej sympatii dla M. Mellera za 'drugie śniadanie mistrzów'). Na szczęście Gruzja na żywo genialna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie się podobała, właśnie za luźny język i przekazanie zagadnień historyczno-politycznych w przystępny sposób. Do tego dużo dobrych zdjęć, których w Internecie wciąż jest niewiele oraz wydaje mi się, prawdziwe pokazanie gruzińskiej mentalności. Jak jest na prawdę sprawdzę niebawem! :)) ciesze się, że Gruzja się Tobie podobała :D

      Usuń
  3. Oddałam się zabawie z Liebster Blog Award i nominowałam do niej Twój blog :) W razie czego, więcej szczegółów u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mi miło :) przyjrzę się temu w wolnej chwili :)

      Usuń
  4. Muszę kupić tę książkę. Mój D. bardzo chce Gruzję odwiedzić... Mam nadzieję,że kiedyś nam się uda!:) Pozdrowienia Marto:)

    OdpowiedzUsuń