1 lutego 2014

Niezbędnik zimowego survivalu, czyli sorry taki mamy klimat ;)


Do tej pory byłam typem podróżnika omijającym sezon zimowy, no chyba że był to wyjazd w jakieś miejsce, gdzie było cieplej niż u nas ;) Jestem zdecydowanie ciepłolubna, a za zimą wprost nie przepadam. Mam słabe krążenie, wiecznie marznę, co od razu widać po czerwonym nosie, a na zimowych zdjęciach wyglądam jak Rudolf, żadna przyjemność.

Dlatego kiedy zdecydowaliśmy się na zimowy wyjazd survivalowy do Bergen (całodniowe zwiedzanie plus nocleg na lotnisku) byłam delikatnie mówiąc przerażona.. przecież my zamarzniemy! a w najlepszym wypadku dostaniemy zapalenia płuc bądź nie wysuniemy nosa z jakiejś przyjemnej kawiarni i tyle będzie ze zwiedzania. Okazało się, że zimowy wyjazd wcale nie musi tak wyglądać :) jeżeli i Ty obawiasz się zimowego wyjazdu, poniżej przedstawiam niezbędnik zimowego survivalu, czyli co zabrać ze sobą, żeby wyjazd w okresie zimowym nie był taki straszny.



1. Herbata z cytryną

Nic tak nie rozgrzewa jak ciepła herbata z cytryną. Liczne wyjazdy przekonały mnie, że zdobycie plasterka świeżej cytryny graniczy z cudem. Być może herbata z cytryną jest naszym Polskim wymysłem, ponieważ i w samolotach, i w kawiarniach w różnych miejscach zawsze jest problem z otrzymaniem herbaty z plasterkiem cytryny. Zdarza się, że zadowolony kelner poda herbatę cytrynową czy też herbatę z kwaskiem cytrynowym, ale ma się to nijak do herbaty z cytryną... życie nauczyło mnie zabierać ze sobą pokrojoną w plasterki cytrynę, szczelnie zamkniętą w plastikowym pojemniczku. Plasterek łatwo można dorzucić do herbaty, nawet tej kupnej i delektować się pysznym, rozgrzewającym napojem :) początkowo wydawało mi się to głupie, jeździć ze swoimi plasterkami cytryny, ale nic tak dobrze nie rozgrzewa jak właśnie herbata z cytryną.

2. Kubek aluminiowy i grzałka

Następnie do kompletu zaczęliśmy wozić aluminiowy kubek, grzałkę, herbatę i cukier w saszetkach. Staliśmy się niezależni ;) mogliśmy zrobić swoją herbatę, gdzie tylko chcieliśmy, pod warunkiem, że było gniazdko. Oczywiście, będąc w samolocie czy w kawiarni nie robimy swojej herbaty używając grzałki, ale będąc na lotnisku czy w hotelowym pokoju już tak :) grzałka powinna mieć wąską wtyczkę, żeby pasowała do wszystkich gniazdek. Do tego zestawu można również zabrać zupkę chińską, która po całodziennym zwiedzaniu smakuje niczym kolacja w najlepszej restauracji! umówmy się, nie jestem zwolenniczką zupek chińskich, to sama chemia, która oprócz konserwantów i tłuszczu nie dostarcza niczego, ale czasami jest to najlepsze rozwiązanie, wręcz ratujące życie. Jak zrobić zupkę chińską będąc na lotnisku? do tej operacji niezbędne będą dwa kubki i grzałka, w jednym kubku zagotowujemy wodę, a do drugiego wsypujemy zupkę, którą następnie zalejemy. Nie polecam wrzucania zupki do gotującej się wody, bo może się nie zrobić. Trochę to upierdliwe, bo jedna osoba musi czekać, kiedy druga zajada się zupką, ale ona mają to do siebie, że muszą być zalane wrzątkiem, a nie do wrzątku wrzucone.


3. Termos
Kolejna rzecz ułatwiająca dostęp do ciepłej herbaty :) Szczególnie kiedy po drodze nie ma żadnej kawiarni, czy miejsca gdzie moglibyśmy skorzystać z gniazdka. Pamiętajcie, że przez security termos należy przenosić pusty! Dopiero po kontroli można przygotować herbatę, używając do tego grzałki. Na ostatnim wyjeździe każdy z naszej czwórki miał swój termos, sprawdziły się idealnie, a później na lotnisku łatwiej było przynieść wodę niż chodzić z pojedynczymi kubkami. Termos nie musi być duży, 0,5l na osobę wystarczy, przecież trzeba to jeszcze nosić ;)

4. Odpowiednie ubranie
Na komfort zwiedzania zimą nic nie wpływa tak bardzo, jak odpowiednie ubranie. Nie przepadam za sportowym ubraniem, czuję się w nim mało kobieco, nie uprawiam też żadnych sportów zimowych, żeby posiadać ciuchy na stok, ale tej zimy postanowiłam kupić spodnie narciarskie. Narciarskie tylko z nazwy, bo z przeznaczeniem na mróz do miasta ;) sprawdziły się idealnie! na polarze rozgrzewały tyłek, chroniły przed wiatrem i zimnem, super sprawa! Tak je polubiłam, że zaczęłam ich używać na spacery po swoim mieście, a w ostatnie -20stopni nawet w drodze do pracy :) do tego grube ciepłe skarpety, podkoszulek termoaktywny i żadne mrozy nie będą nam straszne.



Z takim ekwipunkiem nawet największy zmarzluch jak ja, będzie czuł się dobrze na zimowym zwiedzaniu :) a profilaktycznie można wziąć aspirynę i nic tylko szukać biletów również w okresie zimowym!

2 komentarze:

  1. W Bergen? Zimno? Co za bzdura!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrycja, ja zaliczam się do osób, którym przy +10stopni jest zimo ;) poza tym Norwegia do najcieplejszych się nie zalicza.. fakt było zdecydowanie cieplej niż u nas w Polsce, ale dla mnie w dalszym ciągu zimno

      Usuń