5 lutego 2014

Rendez-vous France! Beauvais/ Tillé, 02.02.2014

Pisałam już, że uwielbiam jednodniówki? Na pewno pisałam i to nie raz :D ale myślę, że warto się powtórzyć, bo może jeszcze nie wszyscy wiedzą jaką fajną alternatywną na nudną niedziele może być wypad za grosze. Zgodzę się, nie jest to prawdziwe podróżowanie, w jeden dzień nie da się przesiąknąć miejscem, do którego jedziemy, nie da się go poznać na wylot, ale nie oszukujmy się, często nie mamy tej możliwości nawet na kilkudniowym wyjeździe. Jednodniówki traktuję bardziej jako odskocznię od codzienności, bo nie zawsze mogę wziąć dłuższy urlop, nie zawsze mam budżet na taki wyjazd, a trochę ponad 100zł można wyszarpać z każdej wypłaty ;) i właśnie za te trochę ponad 100zł daję sobie namiastkę podróżowania, żeby chociaż w minimalnym stopniu podładować swoje uzależnione od podróżowania akumulatory. 





Ten wyjazd był wyjątkowy pod jeszcze jednym względem. Był to pierwszy wspólny wyjazd z Agnieszką i jej Mężem z CITY BREAK po polsku, z którymi spędziliśmy wspaniały weekend (jeszcze raz dziękujemy!) Mam nadzieje, że nasz zLOT inauguracyjny otworzył możliwości na szereg wspólnych wyjazdów, z których kolejny już z marcu :)

Kiedy w listopadzie kupowaliśmy bilety do Beauvais nie sądziłam, że będzie tak fajnie! Zawsze obawiam się, co ciekawego do zaoferowania może mieć niewielka przylotniskowa miejscowość i zawsze spotyka mnie to samo miłe zaskoczenie :) Okazuje się, że te małe miejscowości często bardziej oddają prawdziwą atmosferę miejsca niż aglomeracje, przy których się znajdują. Lotnisko Beauvais przeznaczone jest dla tanich linii lotniczych i jest jednym z 3 lotnisk obsługujących aglomerację Paryż. Oczywiście Paryż bezapelacyjnie ma swój niepowtarzalny klimat i jestem jednym z tych miast, które trzeba odwiedzić, ale jak każde duże miasto jest przesiąknięte turystami. Jeżeli mamy ochotę na odrobinę prawdziwej Francji śmiało możecie odwiedzić niewielkie Beauvais. Mieliśmy do dyspozycji ok 5h. Tyle w zupełności wystarczy, żeby zobaczyć najważniejsze punkty miasta i chociaż odrobinę poczuć francuski klimat. My mieliśmy bardzo skromny plan - zobaczyć katedrę i zjeść francuską bagietkę. Udało się go zrealizować, a nawet więcej! 

 
Z lotniska do miasta można dostać się na 3 sposoby, autobusem miejskim za 0.9€, shuttle bus za 5.00€ bądź spacerem obok uroczego Tillé za 0.00€. Domyślacie się co wybraliśmy? ;) Google maps podaje, że od lotniska do centrum Beauvais jest ok 5km, idąc wydawało mi się, że znacznie mniej. W jedną stronę odcinek ten pokonaliśmy bardzo spokojnym spacerem z licznymi przerwami na zdjęcia w 1,2h, natomiast w drogę powrotną z racji tego że zasiedzieliśmy się na "obiedzie" szliśmy nieco szybszym tempem ok 25min.

Wychodząc z lotniska udaliśmy się na rondzie prosto, aby zahaczyć o wspomniane już Tillé. Jest to niewielka miejscowość z domkami jednorodzinnymi oraz kościołem, który niestety był zamknięty. Mimo wszystko był to piękny początek spaceru. Następnie udaliśmy się wzdłuż głównej drogi w kierunku Beauvais. Architektura szybko zmieniła się z domków jednorodzinnych na stare kamienice. Po drodze minęliśmy niewielki cmentarz wojskowy zmarłych podczas I wojny światowej, a kawałek dalej pomnik ku czci poległych. Chwilę później zboczyliśmy z głównej trasy w rue d'Alsace, gdzie znajdują się urokliwe stare domy wybudowane w XV w. 


 
W drodze do katedry znaleźliśmy niewielką cukiernię, gdzie mogliśmy zrealizować pierwszy ze swoich celi tego wyjazdu. Kupiliśmy bagietkę, a na deser pyszne ciastko ze świeżymi truskawkami! Kilka kroków dalej znaleźliśmy się pod robiącą ogromne wrażenie katedrą Saint-Pierre, która jest prawie tak piękna jak katedra w Mediolanie i tak jak katedra w Mediolanie zalicza się do arcydzieła architektury gotyckiej. Francuska katedra Saint-Pierre zdobyła sławę dzięki  najwyższemu sklepieniu gotyckim na świecie, liczącemu ponad 48m wysokości.  W środku znajduje się wiele cennych obiektów, a na szczególne wyróżnienie zasługuje zegar astronomiczny inspirowany obrazami z Biblii. Zegar posiada tak dużo tarcz, że trudno się w nim odnaleźć i sprawdzić, która rzeczywiście jest godzina.. Historia katedry jest dość burzliwa, pierwsza świątynia znajdująca się w miejscu obecnej katedry spłonęła, kolejne dwie zawaliły się podczas budowy. Budowa czwartej, obecnej katedry została przerwana przez I wojnę światową po czym prace naprzemiennie wznawiano i przerywano. W środku katedry prace konserwacyjne trwają w dalszym ciągu, a zabezpieczenia wewnątrz nawy nadają całej katedrze unikalnego charakteru.


Po wizycie w katedrze udaliśmy się na szybką kawę, po której przeszliśmy w głąb miasta i zastał nas czas powrotu w stronę lotniska. Po drodze jeszcze tylko zakupy w sprawdzonej cukierni, tym razem 5 bagietek na wynos (koszt 1 szt.  0.87€) i możemy wracać. Nie przeszliśmy jednak zbyt daleko, ponieważ naszym oczom ukazał się jedyny otwarty w to niedzielne popołudnie sklep spożywczy. Nie mieliśmy się nad czym zastanawiać, dokupiliśmy lokalny ser i wino, po czym udaliśmy się na najbliższy skwer by móc rozpocząć naszą ucztę w stylu francuskim. Wszystko smakowało wybornie! Z picia wina na ławce chyba się nie wyrasta ;) atmosfera było tak przyjemna, że troszkę się zasiedzieliśmy i już szybszym krokiem musieliśmy wracać na lotnisko. Kolejna jednodniówka dobiegła końca, bezpiecznie wróciliśmy do domu, a ja z przyjemnością poszukałabym jakiegoś nowego połączenia!




PODSUMOWANIE kosztów wyjazdu na osobę:

bilety Poznań - Beauvais - Poznań - 68,00zł
dojazd do Poznania - 28,50zł
uczta w stylu francuskim (bagietka, ser, wino) - 21,00zł (5.00€)


11 komentarzy:

  1. Nie do konca wiem co mysle na temat jednodniowek, moje pierwsza mysl byla taka ze "carbon footprint" takiego wyjazdu jest troche nieuzasadniony bo wiele fajnych rzeczy mozna zrobic we wlasnej okolicy w weekend. co myslisz na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby tak, ale mojego męża łatwiej wyciągnąć na jeden dzień do Francji niż na spacer do pobliskiego Wilanowa ;) w wolne, niepodróżnicze weekendy oczywiście robimy różne fajne rzeczy w okolicy, a taka jednodniówka jest fajną odskocznią. Poza tym nie uważam, żeby taki wyjazd był bezcelowy, zobaczyliśmy nowe miejsce, spędziliśmy miło czas, zgromadziliśmy wspomnienia, wszystko to jest bezcenne. Patrząc pod względem ochrony środowiska latanie w ogóle jest szkodliwe.. wiem, że to żadne tłumaczenie, ale jak nie my to skorzysta ktoś inny, a samolot i tak poleci, czy z nami, czy bez ;)

      Usuń
    2. Pozwolę sobie wcisnąć swoje trzy grosze ;-). Fajne rzeczy we własnej okolicy można robić prawie zawsze. Nie zawsze za to pojawia się za to opcja takiego wypadu, za pieniądze które można wydać na miejscu na kino. Jak dla mnie warto chwytać takie okazje. Tak, jak pisze Marta - wiadomo, że nie pozna się miasta w kilka godzin, jest to tylko takie "liźnięcie" jego klimatu, ale genialnie przewietrza umysł i dodaje energii :-). Co rozumiesz w tym kontekście przez "carbon footprint"?

      Usuń
    3. Jak dla mnie bardziej na celowniku pod względem "carbon footprint" są właśnie wypady w okolice, samochodem :D.

      Usuń
    4. nie oszukujmy się, jeden i drugi sposób nie sprzyja środowisku, najlepiej byłoby przesiąść się na rowery, ale rowerem w jeden dzień nie dojedziemy do Francji, nie mówiąc już o Japonii ;) wychodzę z założenia, że samolot i tak poleci, i tak będzie wytwarzał spaliny szkodliwe dla środowiska, więc czemu nie skorzystać z okazji i nie zobaczyć trochę innego świata? :)

      Usuń
  2. przez "carbon footprint" - naprawde nie umiem tego przetlumaczyc, slad weglowy brzmi dziwnie, rozumiem dokladnie ile CO2 jest wydzielane do atmosfery przez moje rozne decyzje. mozesz sobie dokladnie zobaczyc w swoim flight diary ile on wynosi. np kiedy jezdzimu do londynu nigdy nie latamy samolotem tylko pociagiem, wlasnie z tego wzgledu i tak samo nie jemy czerwonego miesa bo przemysl miesny wytwarza ogromne ilosci CO2. I wiem ze to sa male decyzje ktore moze nie robia az takiej roznicy dla srodowiska ale dla mnie to jest wazne (rozuemiem tez ze nie dla kazdego to jest wazne wiec spoko).

    a samolot mniej obciazony wyzwala duzo mniej CO2 niz pelen wiec nawet pare miejsc robi roznice.

    no nic, fajne zdjecia i fajnie ze milo czas sobie spedziliscie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytałam co rozumiesz przez CF, bo nie skojarzyłam, że kilka osób na pokładzie więcej może wpływać na emisję CO2 przez samolot; myślałam, że "i tak leci", więc o co chodzi :]. Pewnie nie zmieniłoby to mojego podejścia do jednodniówek, ale dzięki za poszerzenie świadomości :-). Dla mnie też środowisko jest ważne, dlatego m.in. ograniczam korzystanie z samochodu. Kiedy ciepło przesiadam się na rower, krótkie dystanse pokonuję pieszo itd. Transport zbiorowy stawiam nad indywidualnym, no i - kiedy się da - stosuję carpooling. Tyle mogę ;-)

      Usuń
    2. moze jestem dziwna pod tym wzgledem ale to byla pierwsza mysl jaka mi przyszla do glowy wiec sie nia podzielilam. tak czy siak, fajnie ze znalazlas sposob na spedzanie czasu ktory ci odpowiada i przynosi radosc :) ja tez musze zaplanowac jakis wyjazd bo troche mi juz zima zbrzydla, bardzo tu szaro i buro w Edynburgu.

      Usuń
    3. W sumie to człowiek przez całe swoje życie produkuje bardzo dużo CO2, może się powieszę....
      A do Edynburga bardzo chętnie bym poleciał :)

      Usuń
    4. Jasne ze produkuje, ale niektorzy wiecej a inny mniej. Codzienne decyzje powoduja ze znajdziesz sie w jednej albo drugiej grupie.

      Usuń
  3. A ja nigdy nie byłam na takiej jednodniówce gdzieś poza granicami PL ale jestem za i jak kiedyś będzie okazja, to nie będę się zastanawiać. A co do picia wina na ławce to też mam nadzieję, że z tego się nie wyrasta :), w ogóle mam nadzieję, że delektowanie się alkoholem w plenerze nie mija z wiekiem :)

    OdpowiedzUsuń