29 marca 2014

4 oblicza Gruzji, lato w Kutaisi, cz.4/4 - 09.03.2014



Ostatni dzień naszej wycieczki po Gruzji postanowiliśmy spędzić w Kutaisi. Mimo, że samolot powrotny mieliśmy dopiero o 21.20 woleliśmy nie ryzykować i nie oddalać się zbytnio od miasta, żeby nie mieć problemów z dostaniem się na lotnisko. Nigdzie nie ma oficjalnych rozkładów odjazdów marszrutek, a już raz mieliśmy kłopoty z transportem, bo marszrutki odjeżdżały jedynie w godzinach porannych. Co prawda zawsze można liczyć na pomoc Gruzinów, jednak w dniu wyloty wolałabym uniknąć dodatkowego stresu ;) Trochę obawiałam się, co będziemy robić cały dzień w Kutaisi, tym bardziej, że opinie z jakimi się spotkałam nie zachęcały do zastania w tym mieście, a najciekawszą z nich była opinia, że nawet w Łodzi jest więcej do zwiedzania... W Łodzi jeszcze nie byłam, ale wybieram się, słyszałam, że są tam świetne murale! Generalnie daje szansę każdemu miejscu, a im mniej zrobione pod turystę tym bardziej mi się podoba. Kutaisi dodatkowo jest miastem przylotniskowym, a ja od jakiegoś czasu lubię odwiedzać miasta przylotniskowe i wyrabiać sobie o nich własne zdanie. Narita, Bergamo, Sandenfiord oraz Beauvias mnie zauroczyły, a jak było z Kutaisi...?





Nocleg w KUTAISI HOSTEL CENTER
Przed samą relacją z miasta wspomnę tylko o naszym niezapomnianym noclegu w Kutaisi Hostel Center. Szukając noclegów w Kutaisi nie mieliśmy zbytniego wyboru, miało być tanio i dla 8osób. Samo miejsce bardzo porządne, czyste, w dobrym miejscu. Jednak decydując się na nocleg w tym hostelu musicie liczyć się ze zbytnią uprzejmością i gościnnością Pani Właścicielki.. żeby nie powiedzieć ze zbytnią ciekawością, czy po prostu wścibskością. Jak to skomentowała koleżanka, nasza współtowarzyszka podróży "Nie wierzę że takie miejsca jeszcze istnieją! Hostel w którym nie wolno jeść w pokoju, właścicielka wchodzi do pokoju bez pukania i zagania nas do kąpania. Pościeli na pozostałych wolnych łóżkach nie wolno dotykać, a ta pod którą śpimy ma jutro rano wyglądać jak nieużywana. Ale wszystko jest "very, very clean" i "clean everyday". Mamy też spać przy otwartych drzwiach, a obok w pokoju chodzą mrówki. Piwo i wino otwieramy jak na koloniach, kaszląc by zagłuszyć dźwięk :)) Na każdej ścianie wiszą święte obrazki i krzyże. Dobrze, że aktów małżeństwa nie kazano pokazywać".. Opis jest bezbłędny! Przed dokonaniem rezerwacji zastanówcie, czy takie warunki Wam odpowiadają, czy lepiej jednak poszukać innego miejsca.



DWORZEC AUTOBUSOWY w KUTAISI i poszukiwania przechowalni bagażu
Gościnność Pani Właścicielki kończyła się wraz z końcem doby hotelowej. Mimo sporego hostelu i dużego podwórka przed, nie mogliśmy zostawić tu swoich bagaży. W Internecie też żadnych wiarygodnych informacji nie znalazłam, jedynie jakąś wzmiankę, że na dworcu autobusowym powinna być przechowalnia. Informację tę potwierdziła Pani Właścicielka, wsadziła nas do odpowiedniej marszrutki jadącej na dworzec i pojechaliśmy. Marszrutki z Kutaisi na lotnisko odjeżdżają z dworca kolejowego II przy McDonald'sie, a ostatnia jest o godz. 19.00 (koszt ok 1-2GEL). Przeszliśmy cały dworzec w poszukiwaniu przechowalni bagażu, pytaliśmy różnych osób, nawet dostaliśmy pomoc w postaci karteczki z zapytaniem po gruzińsku.. W końcu znaleźliśmy. A widok jaki nas zastał zaliczał się do jednych z największych zaskoczeń wyjazdu. Przechowalnią bagażu było pomieszczenie robiące za składzik, przy którym siedział Pan z wielką kłódką. Nie wyglądało to zbyt pewnie, a ja nie byłam przekonana czy chcę zostawiać tu swoją torbę. I nie chodziło o to, że bałam się, że jak wrócimy to mojej torby nie będzie, ja się bałam, że nie będzie tego Pana, a my nie będziemy mieli się jak dostać do bagaży! Zdecydowaliśmy się wziąć bagaże ze sobą, z nadzieją, że gdzieś je jeszcze zostawiliśmy.


Gdyby jednak ktoś potrzebował zostawić bagaże w przechowalni i zdecydował się na przechowalnię na dworcu kolejowym, to nie zdziwcie się, ale ona wygląda właśnie tak.






W DRODZE DO PARLAMENTU i nieturystyczna część Kutaisi
Kutaisi jest drugim pod względem wielkości miastem Gruzji i to właśnie tutaj w 2012roku została przeniesiona siedziba Parlamentu. Nowoczesny budynek w kształcie szklanej kopuły miał symbolizować jasną, demokratyczną przyszłość Gruzji. Parlament znajduje się z dala od centrum w okolicy zaniedbanych blokowisk, miejsca gdzie trudno spotkać turystów. Z pewnością można podjechać tu którąś z marszrutek, ale jak to z marszrutkami bywa nie wiadomo dokąd jadą, skąd, ani gdzie właściwie jest przystanek. My zdecydowaliśmy się na godzinny spacer do centrum, ale jeżeli zależy Wam na czasie, chyba lepszym rozwiązaniem byłoby skorzystanie ze środków publicznego transportu miejskiego. Z drugiej jednak strony widoki jakie mogliśmy oglądać podczas spaceru też miały swój klimat.







INFORMACJA TURYSTYCZNA i turystyczna część Kutaisi
Z Parlamentu do centrum jest zaledwie 4km, jednak spacer strasznie się dłużył... z bagażami na plecach, w blasku pięknego słońca czułam się jak wielbłąd przemierzający Saharę. Dalsze zwiedzanie miasta w taki sposób z pewnością nie pozostawiłby pozytywnych wspomnień. Postanowiliśmy spróbować patentu z dnia poprzedniego i zostawić bagaże w Informacji Turystycznej, była niedziela, mogliśmy tylko mieć nadzieję, że ją znajdziemy i że będzie otwarta. Znaleźliśmy! Była czynna! Mogliśmy zostawić torby i plecaki! A oprócz tego dostaliśmy mapki i cenne wskazówki na dalsze zwiedzanie. Informacja Turystyczna w Kutaisi znajduje się w budynku Muzeum Historycznego przy alei Rustaveli tuż przy głównym placu Agmaszenebelis. Całe centrum miasta znajduje się po lewej stronie rzeki Rioni i jest zupełnie inne niż część, którą zobaczyliśmy wcześniej, nowe, zadbane, turystyczne. W obrębie placu Agmaszenebelis znajduje się również fontanna oraz ciekawy kompleks rzeźb.





DWA OBIEKTY UNESCO WARTE ZOBACZENIA: MONASTYR'u GELATI i KATEDRA BOGRATA
Będąc w Kutaisi warto pojechać do oddalonego o 6km klasztoru Gelati wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Pod sam klasztor dojeżdżają marszrutki (n. 2, 4, 6, 11) z ulicy Mari Brosse znajdującej się na tyłach teatru. Idąc z biura informacji turystycznej należy kierować się w stronę fontanny, dalej prosto w stronę teatru i za teatrem pierwsza w prawo to właśnie ul. Brosse, skąd dojedziemy do klasztoru Gelati. Koszt marszrutki to 1GEL. Marszrutka powrotna przyjeżdża po 2h.


Jest to bardzo ważne miejsce dla każdego Gruzina. Klasztor został wybudowany w 1106r. z polecenia króla Dawida Budowniczego, który spoczywa tu wraz z innymi władcami Gruzji, a prezydent Saakaszwili wybrał to miejsce na inaugurację swojej prezydentury. W środku znajdują się piękne, kolorowe freski uważane za jedne z najwspanialszych w całym kraju.








W pobliżu klasztoru znajduje się cmentarz, a wizyta na nim, nawet za dnia, była ciekawym doświadczeniem. Z każdej strony spoglądali na nas wizerunki zmarłych. Zgodnie z gruzińską tradycją na nagrobkach umieszcza się podobiznę zmarłych, czasem nawet kilka, zdjęcia, obrazy, często w towarzystwie rzeczy, które za życie darzyli największą sympatią. Normalną rzeczą są też ławki i stoliczki, przy których można celebrować pamięć za zmarłych.





2 godziny oczekiwania na marszrutkę powrotną to sporo czasu, można skusić się na spacer do położonego nieopodal Mocameta, niewielkiego klasztoru, ponoć równie urokliwego.. my jednak woleliśmy spędzić ten czas na słonecznej polance i delektować się pysznym gruzińskim piwem. 


Po powrocie marszrutką do centrum udaliśmy się do kolejnego godnego zobaczenia miejsca w Kutaisi do katedry Borgata. Katedra położona jest na niewielkim wzgórzu Ukimerioni po prawej stornie rzeki. Katedra została wybudowana w 1003r. po czym wysadzona przez Turków osmańskich, którzy najechali Kutaisi, w skutek czego zawalił się strop i kopuła katedry. Dopiero w 2008r. wbrew opinii UNESCO rozpoczęły się prace rekonstrukcyjne. Kamień połączono z drewnem i stalą, nadając całości nieco awangardowego wyrazu. W chwili obecnej świątynia należy do Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego, jednak msze w niej odbywają się sporadycznie. Obok katedry znajdują się ruiny pałacu-cytadeli, a ze wzgórza rozpościera się widok na panoramę Kutaisi.








Informacja Turystyczna czynna jest do 18.00, ostatnia marszrutka w stronę lotniska odjeżdża o 19.00, czas leciał nieubłaganie, a przed nami były jeszcze zakupy na targu i ostatni gruziński obiad. Targ znajduje się przy ulicy Tsminda Nino i nie sposób nie natknąć się na niego idąc z katedry Borgata w stronę centrum. Na targu można kupić lokalne przysmaki: sery, czurchelę, przyprawy, wszystko świetnie sprawdzi się w roli suvenirów, które bez problemów można przewozić w bagażu podręcznym. Odebraliśmy bagaże przed zamknięciem informacji turystycznej i poszliśmy szukać lokalu na pożegnalną suprę. Miejsce polecane w biurze turystycznym, restauracja z kuchnią kaukaską przy alei Rustaveli niestety była w remoncie, musieliśmy zdać się na własny instynkt. Czasu było niewiele, warunek tylko jeden - lokalnie. Znaleźliśmy  baro-restaurację na ulicy Alexandra Pushkina z pyszną sałaką i chaczapuri. To tutaj też miałam okazję spróbować najdziwniej potrawy kuchni gruzińskiej jaką spotkałam w przeciągu tych 4 dni - łososia w zalewie z octu winnego i kolendry kindzmari, zdecydowanie nie mój smak.





Zasiedzieliśmy się w knajpie, 19.00 dawno minęła, ostatnia marszrutka w kierunku lotniska odjechała. Po raz ostatni podczas tego wyjazdu postanowiliśmy przetestować Gruzinów. Poszliśmy do kelnera, żeby oprócz rachunku.. załatwił nam transport na lotnisko. Udało się, a jakże, bo gościnność i pomocność Gruzinów jest niezawodna :) nie zawiodło też samo Kutaisi, które zostanie dopisane na listę przylotniskowych miasteczek godnych uwagi!






wskazówki:

  • marszrutki na lotnisko odjeżdżają z dworca kolejowego II przy McDonald'sie, a ostatnia jest o godz. 19.00.
  • przechowalnia bagażu znajduje się na dworcu kolejowym II, ale jeżeli chcecie uniknąć zostawiania tam bagażu to bez problemu można zrobić to w informacji turystycznej
  • informacja turystyczna znajduje się w budynku Muzeum Historycznego przy alei Rustaveli
  • marszrutki do klasztoru Gelati odjeżdżają z ulicy Mari Brosse znajdującej się na tyłach teatru

2 komentarze:

  1. Świetnie kochana to wszystko opisujesz, czekam na więcej i gorrąco pozdrawiam;-))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za praktyczne info. W piątek przetestuje na własnej skórze. Pozdrawiam.
    Gerard

    OdpowiedzUsuń