11 marca 2014

Gruzja - informacje ogólne i podsumowanie kosztów wyjazdu



Gruzja w dalszym ciągu jest krajem nieodkrytym przez turystów, dlatego tym razem relację rozpocznę od kilku ogólnych informacji, które mam nadzieje, rozwieją Wasze wątpliwości i obawy co do tego miejsca, pozwolą spojrzeć na Gruzję nieco innym okiem, a może wręcz zachęcą do jej odwiedzenia :) 





JĘZYK 
Językiem urzędowym jest gruziński, ale do niedawna funkcjonował również język rosyjski. Angielski w dalszym ciągu nie jest zbyt popularny. W ciągu tych kilku dni w Gruzji spotkaliśmy zaledwie kilka osób, które posługiwały się angielskim, głównie w punktach turystycznych: hostele, biura informacji turystycznej, w knajpach już nie zawsze znajdzie się ktoś, anglojęzyczny. Jeżeli znacie język rosyjski nie będziecie mieć większych problemów z porozumieniem się z Gruzinami, my jednak rosyjskiego nie znamy, a kolega, który był z nami na wyjeździe i jako jedyny miał rosyjski w szkole średniej musiał szybko przypomnieć sobie chociaż podstawowe zwroty.. w przeciwnym wypadku trudno byłoby się porozumieć, złapać marszrutkę, czy dowiedzieć się o drogę. Jeżeli tak jak my po rosyjsku nie znacie ani słowa dobrym rozwiązaniem jest przygotowanie sobie fonetycznego zapisu podstawowych zwrotów lub wgranie do telefonu słownika offline. Mimo najróżniejszych metod oraz wcześniejszego przygotowania i tak możecie napotkać barierę językową. Dodatkową trudnością jest alfabet gruziński znacznie różniący się od naszego. Wiele nazw ulic oraz stacje metra napisane są wyłącznie w alfabecie gruzińskim, którego nawet nie próbowałam się nauczyć ;) dla mnie to takie pękate robaczki, nieprzypominające zupełnie niczego. Gruzini również mają kłopoty z odczytaniem naszych liter. Mimo tych wszystkich przeciwności Gruzini są niezwykle uczynni i pomimo bariery językowej starają się pomóc na wszelkie możliwe sposoby, o czym przekonaliśmy się wielokrotnie.





BEZPIECZEŃSTWO 
Do tej pory żyłam w przekonaniu, że Gruzja jest krajem niebezpiecznym. Przekonania takiego nabrałam prawdopodobnie po panującej tam jeszcze niedawno wojnie z Rosją. Wyobrażałam sobie wojsko na ulicach, miasta zrównane z ziemią i ogólne napięcie panujące w kraju. Nic takiego nie miało miejsca! Mało tego, w moim odczuciu Gruzja jest bezpieczniejsza niż przeciętne miasto europejskie! Chodząc po ulicach nawet po zmroku czułam się komfortowo i nawet przez myśl mi nie przeszło, że ktoś chciałby nas skrzywdzić. Ponieważ Gruzja nie jest jeszcze tak turystycznym miejscem jak inne, które miałam okazję do tej pory odwiedzić, nie ma w niej naciągaczy, ulicznych sprzedawców rzucających się na turystów, nikt nie chciał nas oszukać. Co najwyżej zrobić na nas biznes, ale kto z nas nie chce go robić na co dzień ;) Gruzja jest biednym krajem, a każdy turysta jest na wagę złota, być może dlatego czułam się w tym kraju tak dobrze. Jedynym zagrożeniem w Gruzji jest... przejście przez ulice i możliwość bycia rozjechanym, obtrąbionym lub potrąconym nawet w przypadku wydawałoby się bezpiecznego sposobu przechodzenia przez jezdnię, na przejściu dla pieszych na zielonym świetle.. oni w ogóle nie respektują jakichkolwiek zasad ruchu drogowego, nie mówiąc już o ustępowaniu pieszym... ale o tym za chwilę.


PRZEMIESZCZANIE SIĘ i gruzińscy kierowcy 
Głównym środkiem transportu po Gruzji są publiczne minibusy zwane marszrutkami oraz pociągi. Przed wyjazdem do Gruzji jedną z rzeczy, których się obawiałam był transport. Nigdzie nie mogłam znaleźć oficjalnych informacji o godzinach czy chociażby częstotliwości marszrutek, nie wspominając już o cenach. Moje obawy częściowo się potwierdziły, ponieważ co najmniej raz okazało się, że o interesującej nas godzinie nie odjeżdża już żadna marszrutka, ale jak to w Gruzji bywa, nie ma rzeczy niemożliwych. W Gruzji każdy zna kogoś, kto może nam pomóc w takiej sytuacji i zorganizować transport gdzie tylko potrzebujemy, co z tego, że będzie to samochód 6 osobowy, a chętnych na przejazd ośmioro plus kierowca oczywiście. Najważniejsze to dostać się w konkretne miejsce. Cenę warto negocjować, jednak w granicach rozsądku, ponieważ transport w Gruzji i tak jest wyjątkowo tani. Sam przejazd marszrutką również jest nie lada atrakcją. Wiele pojazdów poruszających się po drogach gruzińskich jest delikatnie mówiąc nadszarpniętych zębem czasu ;) taksówki bez zderzaków, pęknięte przednie szyby, urwane lusterka.. do tego styl jazdy gruzińskich kierowców tworzą wyjątkowe połączenie. Gruziński kierowcy generalnie nie dostosowują się do jakichkolwiek przepisów ruchu drogowego, wyprzedzają na czwartego, jeżdżą poboczem, na długich światłach i trąbią na policję... całe szczęście, że już coraz mniej kierowców jeździ pod wpływem alkoholu ;) od niedawna w Gruzji obowiązuje całkowity zakaz prowadzenia po spożyciu alkoholu pod groźbą odebrania prawa jazdy na okres 6 miesięcy i otrzymania surowego mandatu.





ZAKUPY 
Jednymi z najchętniej kupowanych produktów w Gruzji jest wino, pyszne i wciąż trudnodostępne w polskich sklepach. W Gruzji możemy spotkać się z dwoma rodzajami wina, sklepowymi oraz domowymi. Każda rodzina gruzińska produkuje wino domowe, które dostępne jest w lokalach, większości pensjonatach, bądź które możemy kupić.. na targu w butelce po napoju, oczywiście bez akcyzy ;) wino domowe ma delikatnie kwaskowaty smak i jest bardzo specyficzne. Jeżeli będziecie chcieli przywieźć wino do Polski pamiętajcie, że zgodnie z przepisami celnymi do Unii Europejskiej można wwieźć maksymalnie 4l wina niemusującego na osobę. Inna uwaga dla osób podróżujących jedynie z bagażem podręcznym, na lotnisku w Kutaisi co prawda otworzyli sklep wolnocłowy, ale ceny są co najmniej dwa razy wyższe niż na mieście, wino kosztuje ok. 8euro. Jako dodatek do wina można kupić rogi, pełniące funkcje kielichów. Mają one bardzo różne pojemności, często przekraczające 0,5litra. Jednak rogi jakie widzieliśmy pełniły funkcję czysto dekoracyjną i raczej nie nadawały się do wznoszenia nimi toastów.

Kolejnym charakterystycznym wyrobem są czapki chewsurskie. ręcznie dziergane czapki z tradycyjnym motywem. Można je dostać zarówno na ulicach Tbilisi jak i w drodze na Kazbegi na przydrożnych straganach. Innym popularnym rękodziełem są wyrobu z filcu, w szczególności filcowe kwiaty chętnie noszone jako broszka.

Dobrym pomysłem na pamiątkę dla najbliższych są lokalne przysmaki, a w szczególności czurczchela, najpopularniejsze słodycze z Gruzji. Są to orzechy nawleczone na sznurek i zalane syropem z winogron. Wyglądem co prawda nie urzekają, przypominają bowiem kiełbasę, ale smakują wybornie :) z każdym kolejnym kęsem coraz bardziej!

Czurczchele oraz rogi do wina bez problemów można przewozić w bagażu podręcznym. Inaczej sprawa wygląda z przewożeniem alkoholu, na który są ograniczenia celne.






KUCHNIA 
Kuchnia gruzińska podbiła moje serce już pierwszego dnia! Jest zupełnie inna niż kuchnia europejska, dominuje w niej mięso, którego nie jadam prawie wcale, ale zwolennicy potraw wegetariańskich również znajdą coś dla siebie. Do bardzo wielu potraw dodaje się orzechy włoskie (które po tym wyjeździe stwierdzam, że powinny nazywać się orzechami gruzińskimi ;) ) oraz ser solankowy nadający daniom bardzo słonego posmaku, czasami wręcz nie do przełknięcia! Smakowanie lokalnej kuchni jest jednym z najważniejszych punktów każdego naszego wyjazdu, a ten wyjazd był bardzo udany pod tym względem. Spróbowaliśmy wielu gruzińskich potraw, z czego najbardziej smakowały mi chaczapuri - zwane gruzińską pizzą, czyli placek podawany na ciepło ze słonym serem, lobio - zupa fasolowa oraz bakłażany z pastą orzechową na zimno i sałatka ze świeżego pomidora i ogórka, oczywiście z sosem orzechowym, pycha! Mój Mąż za to zachwycał się kharcho - pikantną zupą z mięsem dla prawdziwego mężczyzny ;) będąc w Gruzji trzeba spróbować również chinkali - tradycyjnych pierożków w formie sakiewek z rosołem i mięsem w środku, które wcale nie tak łatwo zjeść, żeby nie wylać całej zawartości na siebie. Spotkaliśmy również wersję bezmięsną, z serem, pieruńsko słone! Najmniej smakowała mi chikhirtma - gęsta zupa z kurczaka, lekko kwaśna, bo z dodatkiem octu i kolendry, natomiast najdziwniejszą potrawą jaką miałam okazję próbować był łosoś z kindzmari - łosoś w zalewie z octu winnego i kolendry, połączenie octu z kolendrą zdecydowanie nie jest moim ulubionym smakiem.


Nazwy potraw są bardzo trudne do spamiętania, a w wielu knajpkach menu dostępne jest wyłącznie po gruzińsku. Żeby uniknąć zdawania się na ślepy los dobrze wcześniej przygotować listę potraw oraz ich zapis fonetyczny. Na nasz wyjazd temat ten opracowała Agnieszka, a pełen słowniczek potraw gruzińskich znajdziecie na jej blogu - TU. Polecam!






CENY 
Gruzja w dalszym ciągu jest krajem dość biednym, a ceny są podobne do naszych lub niższe. Walutą obowiązującą jest lari (GEL), który na dzień dzisiejszy ma przelicznik 1lari = 1,73zł. Dla prostszego rachunku przeliczając ceny można przyjąć, że cenę w lari mnożymy x2 i wychodzi nam mniej więcej cena w polskich złotych. Lari jest walutą niewymienialną, w Polsce nie można ich kupić, dlatego należy zabrać ze sobą euro lub dolary. My zdecydowaliśmy się na euro. Kantorów jest dużo i są widoczne na mieście. 
  • nocleg w hostelu w pokoju wieloosobowym, zaczynają się od 10 GEL
  • transport z Kutaisi do Tbilisi - 20 GEL
  • marszrutka z Tbilisi do Kazbegi - 10 GEL
  • marszrutka z Tbilisi do Gori - 5 GEL
  • jeep z dworca Kazbegi pod klasztor - 10 GEL
  • bilet jednorazowy na metro w Tbilisi - 0,5 GEL
  • bilet na kolejkę linową w Tbilisi - 1 GEL
  • wejście do muzeum Stalina - 15 GEL
  • wejście do skalnego miasteczka Upliscyche - 3 GEL
  • obiad w restauracji (zupa, pierogi, piwo) - 12 GEL
  • piwo w knajpie - 2 GEL
  • wino w sklepie - 5-10 GEL
  • bułka na straganie - 1 GEL
  • butelka wody mineralnej - 1 GEL
  • pocztówka - 1 GEL




średni dzienny budżet na jedzenie dla jednej osoby powinien zamknąć się w granicach 20-25 GEL.






PODSUMOWANIE KOSZTÓW NASZEGO WYJAZDU 

Podsumowując, w ciągu 4 pełnych dni w Gruzji na 2 osoby wydaliśmy:

  • 3 noclegi w Tbilisi - 103 GEL 
  • 1 nocleg w Kutaisi - 25 GEL 
  • transport z lotniska do Tbilisi - 20 GEL 
  • wycieczka z Tbilisi pod sam klasztor w Kazbegi - 65 GEL 
  • transport z Tbilisi do Gori i Upliscyche - 18 GEL 
  • transport z Gori do Kutaisi - 25 GEL 
  • bilety komunikacji miejskiej w Tbilisi + kolejki - 13 GEL
  • atrakcje w parku rozrywki w Tbilisi - 10 GEL 
  • wejście do muzeum Stalina i Upliscyche - 36 GEL 
  • taksówka z centrum Kutaisi na lotnisko - 7,5 GEL 
  • jedzenie - 120 GEL 
  • suveniry - 70 GEL  




8 komentarzy:

  1. Super, aż znów chce tam się wrócić. Zdjęcia działają na wyobraźnię i Twój opis tego dopełnia :)
    Czekam na pełną relację!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też już zaczynam tęsknić za Gruzją :) to wspaniałe miejsce! relacje będę na dniach, zapraszam! :)

      Usuń
  2. Czekam na kolejne wpisy z Gruzji :) Ten kraj marzy mi się od pewnego czasu, to chociaż o nim poczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talia, nie pozostaje nic innego jak kupić bilet i lecieć :D wizzair ma bardzo dobre połączenie z wwa i katowic. A Gruzja.. to trzeba przeżyć na własnej skórze i to właśnie teraz, kiedy jeszcze nie jest tak bardzo turystycznie i europejsko :)

      Usuń
  3. Coraz więcej osób jedzie i zachwala Gruzję. Słyszałam już nawet opinie, że najlepszy czas na wizytę już minął i jest to bardzo turystyczny kraj. W każdym razie jeszcze nikt nigdy nie powiedział coś złego na gruzińską kuchnię. Podobno w PL jest ona coraz popularniejsza i gruzińskich knajp jest całkiem sporo :) A co do ruchu drogowego, to moja znajoma mówiła mi kiedyś, że w Gruzji nie ma przepisów prawnych dotyczących ruchu drogowego, więc obowiązuje zasada "kto większy, to pierwszy". Niestety nie mam zielonego pojęcia jak jest naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tym bardzo turystycznym to jeszcze nie do końca, pewnie bardziej niż jeszcze kilka lat temu, ale w dalszym ciągu jest to kraj dynamicznie rozwijający się turystycznie. Jest wiele ułatwień dla odwiedzających kraj - biura informacji turystycznej, nazwy pisane łacińskim alfabetem, ale nikt nie rzuca się na turystę na każdym kroku a to z łańcuszkami, a to z drewnianym słoniem, a to może róża na pięknej pani.. ta moda jeszcze nie dotarła do Gruzji, być może też dlatego czułam się tam tak komfortowo, nikt nas nie zaczepiał i nie nagabywał :) no i niestety muszę przyznać rację koleżance, na drodze większy zawsze ma pierwszeństwo. Chociaż ponoć i tak już jest lepiej niż było, wzięli się na kierowców ;)

      Usuń
  4. heh, brzmi nieźle, no i tu jeszcze nie byłem :-).
    Fajnie opisane.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A polecam :) wyjatkowy klimat i niezapomniane wrażenia :D trzeba korzystać póki nie jest jeszcze tak turystyczne

      Usuń