22 maja 2014

Wilno po mojemu, 10.05.2014

Wilno nie jest mi obce. Tak się składa, że byliśmy tam więcej razy niż w Krakowie czy w podwarszawskim Wilanowie, gdzie wstyd się przyznać, ale nie miałam jeszcze okazji pojechać.. (w najbliższych planach mam zamiar to nadrobić!) Pierwszy raz do Wilna pojechaliśmy na Zlot Litvas Lanciaklubas, jako część reprezentacji polskiego klubu miłośników włoskiej motoryzacji, jedynej słusznej według Męża marki - Lancii. Był to nasz pierwszy wspólny wyjazd za granice, jeszcze jak Polska i Litwa nie były w Schengen. Jak to przed każdym wyjazdem bywa mieliśmy mnóstwo wątpliwości.. jak odnajdziemy się w obcym kraju, jak to będzie NA WSCHODZIE, jak się dogadamy z miejscowymi?! Oj tak.. przed pierwszą podróżą za granice nasuwa się wiele pytań, które potem okazują się niepotrzebne :) Ludzie okazali się wspaniali, miasto nas zauroczyło, a oboje my pokochaliśmy cepeliny ze Sviturysem. W Wilnie znaleźliśmy przyjaciół, których odwiedzaliśmy z wielką przyjemnością, co tłumaczy nasze liczne wyjazdy na Litwę. Z perspektywy czasu dostrzegam jednak pewien minus naszej znajomości, za każdym razem to znajomi oprowadzili nas po mieście, dostarczali rozrywek, a my nie musieliśmy zaprzątać sobie głowy przygotowaniami. Efekt tego był taki, że mimo tak częstych wizyt w Wilnie kompletnie nie znałam miasta. Pamiętacie szkolne wycieczki z przewodnikiem..? no właśnie, niewiele się z nich wynosi, tu było podobnie. Nic nie daje takiej możliwości poznania miejsca niż samodzielne przygotowanie planu zwiedzania i samodzielne poruszanie się po mieście. Dzięki dobremu przygotowaniu poznaje się miasto na długo, do tej pory pamiętam plan Amsterdamu mimo, że spędziliśmy tam tylko jeden dzień i to 2lata temu, a w Poznaniu gdzie swojego czasu bywałam co weekend nie potrafiłabym dojechać z dworca na Jeżyce.. nawet nie wiem, w której części miasta się znajdują.. ;) Podsumowując ten dość długi wstęp, ostatni wyjazd do Wilna miał być wyjątkowy, bo mój. Przygotowany samodzielnie, dzięki czemu  odkryliśmy zupełnie inne miasto. Część miejsc co prawda widzieliśmy już wcześniej, ale znalazły się też takie, które były dla nas nowością.

Zapraszam na Wilno po mojemu. 




DWORZEC PKS W WILNIE
Do Wilna dojechaliśmy busem Simple Express i mieliśmy do dyspozycji cały dzień. Nocka w busie nie jest dla nas nowością, nie jest też wielkim wyzwaniem. Zdecydowanie łatwiej spędzić mi 12h w busie niż kilka godzin w samolocie, gdzie umieram ze strachu i nie mam szans nawet na małą drzemkę. Lekko zdezelowani wysiedliśmy na Dworcu PKS w Wilnie i ruszyliśmy do niezawodnego McDonlad'sa znajdującego się nieopodal na śniadanie. Ciepła herbata i kanapki z plecaka, zdecydowanie tak smakuje przygoda! ;) Wróciliśmy na dworzec, gdzie znajduje bezpłatna toaleta, bankomat (w mieście mieliśmy problem ze znalezieniem bankomatu, dlatego jeżeli planujecie wypłacić pieniądze, lepiej zrobić to na dworcu) oraz przechowalnia bagażu, czynna do 20.30 (koszt zostawienia torby na cały dzień 3 Lt). Bez bagażu, po śniadaniu mogliśmy ruszyć na miasto.

Plan wyglądał następująco. 



SPACER PO STARÓWCE - kościoły, Mickiewicz i panorama miasta z Góry Zamkowej
Jakby to delikatnie ująć w słowa... bliżej mi do zbłąkanej owieczki niż do wzorowego praktykującego katolika, do kościoła zachodzę od wielkiego święta i.. na wyjazdach właśnie. Mimo, że na co dzień mi tam nie po drodze na wyjeździe lubię podziwiać kościoły, cerkwie, meczety i inne obiekty sakralne. Nie ma się co oszukiwać, są to piękne budynki, perełki architektoniczne, na które nigdy nie żałowano pieniędzy. W Wilnie jest blisko 40 kościołów, duża część z nich znajduje się w obrębie starówki. Nie sposób zobaczyć ich wszystkich w tak krótkim czasie, tym bardziej spamiętać ich nazw. Spacerując po uliczkach miasta z pewnością natkniecie się na warte uwagi budynki sakralne, jednym poświęcicie więcej uwagi, innym mniej. Natomiast kilka z nich jest punktem obowiązkowym, nawet jeżeli w Wilnie mamy do dyspozycji jedynie jeden dzień.

Pierwszym istotnym punktem na naszej mapie była Ostra Brama, symbol Wilna. Jedyna brama miejska w Wilnie, która pozostała po dawnych fortyfikacjach. Od wewnętrznej strony bramy znajduję się kaplica Ostrobramska z  obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej. Obraz przez wiernych uważany jest za cudotwórczy, co tłumaczy popularność tego miejsca wśród pielgrzymów oraz turystów. W kaplicy odprawiane są nabożeństwa, a w sezonie trudno dostać się do środka z uwagi na licznych chętnych, jednak w sobotni poranek mogliśmy wejść do kaplicy bez kolejki i w przez chwilę delektować się tą majestatyczną chwilą. Wejście znajduje się od strony starówki, drzwi po lewej stronie patrząc w kierunku Ostrej Bramy. 




Następnie ruszyliśmy Traktem Królewskim w stronę Góry Zamkowej, skąd rozpościera się panorama miasta. Pogoda na ten dzień miała być zmienna, z licznymi opadami, dlatego chcieliśmy jak najszybciej wykorzystać sprzyjające warunki. Po drodze mijaliśmy m.in. Monaster Św. Ducha, ratusz, zabytkowe kamienice gotyckie stojące przy ul. Zamkowej (Pilies) 10-14 oraz ciekawe podwórze Domu Wiktorii, z figurką Matki Boskiej (ul. Zamkowa 32). 






Na szczycie Góry Zamkowej znajduje się ruiny zamku oraz Baszta Giedymina, w której obecnie mieści się muzeum. Do muzeum nie wchodziliśmy, jednak warto wejść na szczyt, aby podziwiać panoramę miasta. Z jednej strony staromiejską, z drugiej natomiast nowoczesną. Wszędzie jednak bardzo zieloną. Z Góry Zamkowej widać też drugi z polecanych przez przewodniki punktów widokowych - Górę Trzech Krzyży. Oprócz pomnika trzech białych krzyży upamiętniających męczeństwo siedmiu franciszkanów znajduje się tam park. Nam jednak w zupełności wystarczyły widoki z Góry Zamkowej, Górę Trzech Krzyży zostawiliśmy sobie na następny raz :) 






U podnóża Góry Zamkowej mieści się duży Plac Katedralny z Bazyliką św. Stanisława Biskupa i św. Władysława. Potężna katedra, jest najważniejszym kościołem w Wilnie. To tutaj miały miejsce ważne wydarzenia w historii Litwy oraz Polski, tutaj też pochowani są wielcy książęta litewscy i królowie Polski. Świątynia była wielokrotnie przebudowywana, obecna bryła pochodzi z końca XVIIIw. W katedrze znajduje się 11 kaplic, z czego najpiękniejszą ponoć jest kaplica św. Kazimierza, ponoć, bo osobiście nie mieliśmy okazji zwiedzać wnętrza katedry, trafiliśmy na ślub i mnóstwo gości. Przed katedrą stoi dzwonnica, a pomiędzy Dzwonnicą a Katedrą znajduje się płyta chodnikowa ozdobiona napisem „stebuklas”, co znaczy cud. Ponoć wystarczy stanąć na płycie, pomyśleć życzenie i obrócić się o 360 stopni. Przesądna nie jestem, ale oczywiście, że na niej stanęłam!  

Czy życzenie się spełni.. zobaczymy :)




Z Placu Katedralnego możemy udać się do kolejnego godnego uwagi obiektu sakralnego w Wilnie - kościoła św. Anny. Piękny, wyniosły, w stylu późnego gotyku. W głębi znajduje się kościół św. Bernarda i Franciszka z Asyżu oraz klasztor Bernardynów. Tuż obok stoi pomnik Mickiewicza. Mickiewicz był bardzo związany z Wilnem, przyjechał tutaj studiować nauki humanistyczne na Uniwersytecie Wileńskim.  




Po przeciwnej stronie placu Katedralnego znajduje się ulica Giedymina, centralna ulica nowego Wilna, na której znajdują się liczne kawiarnie, hotele i banki. Tutaj też znajduje się Litewski Narodowy Teatr Dramatyczny z interesującą rzeźbą przedstawiającą dramat, tragedię i komedię. Następnie udaliśmy się w kierunku Pałacu Prezydenckiego, a dalej do kościoła św. Katarzyny, przed którym stoi popiersie Stanisława Moniuszki. Pogoda pogarszała się z minuty na minutę. Nad naszymi głowami pojawiły się ciemne chmury, zaczęło grzmieć, a sekundę później lunęło. Podążając bocznymi uliczkami starówki postanowiliśmy wycofać się w stronę dworca, gdzie mieliśmy upatrzoną miejscówkę na obiad, polecany na forum fly4free bar na ul. Szopena 3. Nie zawiedliśmy się, jedzenie było bardzo smaczne, ceny niskie, a jedynym minusem są godziny otwarcia w weekend, w soboty do 14.00, w niedziele bar jest nieczynny. Podczas naszego obiadu zdążyło się wypogodzić, mogliśmy ruszyć na dalsze zwiedzanie Wilna.




CMENTARZ NA ROSSIE - gdzie spoczywa "matka i serce syna"
Po bardzo sytym i ciężkostrawnym, jak na kuchnię litewską przystało, obiedzie leniwie skierowaliśmy się w stronę cmentarza na Rossie. Cmentarz podzielony jest na dwie części, wojskową i cywilną. Na tej pierwszej pochowani są  polscy żołnierze polegli w latach 1919-1920 w walkach o Wilno, oraz żołnierze AK polegli podczas operacji Ostra Brama w 1944 r. W centralnej części cmentarza wojskowego znajduje się grób, w którym spoczywa serce marszałka Piłsudskiego oraz jego matka. Część cywilna położona jest na wzgórzu, a wiekowe nagrobki dodają magii temu miejscu. Na cmentarzu spoczywa wielu wybitnych Polaków, Litwinów oraz Białorusinów. 




UZUPIO RES PUBLIKA - miejsce ludzi szczęśliwych
Ostatnim miejscem, jakie chcieliśmy odwiedzić w Wilnie była dzielnica Uzupis. Mimo, że nie ma tu zbyt wielu zabytków, a jeszcze do niedawana była do najbiedniejsza część miasta, w chwili obecnej jest to najmodniejsza dzielnica Wilna, gdzie spotykają się artyści. Najciekawsze jednak jest to, że Uzupis został ogłoszony niepodległą Republiką Zarzecza z własną flagą, konstytucją, z własnym burmistrzem, kościołami oraz cmentarzem. Konstytucja Zarzecza składa się z 32 oryginalnych punktów, jak pkt 10. Człowiek ma prawo kochać kota i opiekować się nim oraz pkt 13. Kot nie ma obowiązku kochać swego pana, ale powinien pomóc mu w trudnej chwili. Jednak moim ulubionym punktem jest ten mówiący o tym, że człowiek ma prawo do szczęścia.. proste prawda? :) Konstytucja wywieszona jest na ścianie budynku i przetłumaczona na kilkanaście języków, tak aby była dostępna dla każdego. Bardzo pozytywne miejsce :) 






Wyjazd zdecydowanie zaliczamy do udanych. Nie zepsuło tego nawet 2h oczekiwania na busa w McDonaldsie, ani nawet 12h spędzone w busie w drodze powrotnej... cóż, takie są uroki niskobudżetowych wyjazdów ;)



wskazówki:
  • przechowalnia bagażu znajduje się na dworcu PKS, czynna jest do 20.45. Koszt zostawienia torby na cały dzień to 3Lt
  • z dworca PKS do najważniejszych miejsc w Wilnie można dostać się pieszo, nie ma potrzeby zakupu biletów komunikacji miejskiej
  • naszą ulubioną knajpką w Wilnie jest Belmontas, duży kompleks restauracyjno-parkowy przy ul. Belmonto 17, jednak trudno dostać się tam komunikacją miejską, zostaje samochód albo taxi. Tym razem byliśmy bez samochodu, dlatego stołowaliśmy się w polecanym na forum fly4free barze na ul. Szopena 3. Ceny niskie, jedzenie smaczne, jedynym minusem są godziny otwarcia w sobotę: do 14.00. W niedziele nieczynne.

11 komentarzy:

  1. Jestem zachwycona detalami a zwłaszcza tym dzbanuszkiem na ścianie :). Panorama Wilna piękna!

    OdpowiedzUsuń
  2. I znów prawie żądnych "moich" zdjęć :) super, niektóre miejsca mam wrażenie, że nawet widzę po raz pierwszy. Wilno jest fajne, chyba w tym roku zaatakuję je ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam jeśli to jest banalne pytanie - chciałam zapytać jak tworzy Pani mapy z trasą zwiedzania? Próbowałam zrobić swoja wersje trasy na Wilno w gogle maps ale wyszło mi kompletnie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Aniu, Marta jestem, nie żadna Pani, miło mi :) w dużym skrócie mapki w następujący sposób: każde miejsce z listy miejsc, które chciałabym zobaczyć wrzucam do wyszukiwarki gogle i wyszukuje przez google.maps. Google pokazuje to miejsce czasem w języku oryginalnym, czasem po angielsku a czasem po adresie. Kopiuje to co wyrzuciło mi google.maps i przeklejam do osobnej strony z mapami google, gdzie będę tworzyć swoją trasę. Robię tak z każdym miejscem, zmieniam na zwiedzanie "pieszo" i patrzę w jakiej kolejności ułożyć zwiedzane punkty, żeby trasa była najoptymalniejsza. Kiedy mam już gotową mapkę zmieniam opisy każdego miejsc tak, żebym później wiedziała co tam jest, bo sam adres nic mi nie mówi ;) i tak na przykład w mapce z Wilna a pkt A jest "dworzec PKS" a miejsce było wyszukiwane po "Sodų g. 22" adresie, który znalazłam na stronie Simple Express.

      Postaram się niebawem przygotować osobny post z dokładnym opisem jak samemu zrobić trasę zwiedzania. Do tego czasu zachęcam go korzystania z gotowych mapek, wszystkie są przygotowane do wydruku, wystarczy zapisać i w ustawieniach drukarki wybrać "dopasuj do strony A4" :) Pozdrawiam, Marta

      Usuń
  4. Jestem pod wrazeniem jak robisz mapy w google. Przeszytalam kilka twoich postow i bardzo mi sie podoba jak piszesz. Ogolnie nie czytam blogow bo jest to recenzja dosc sceptyczna o danym miescie, ale uwazam ze ty masz unikalny sposob widzenia swiata. Czekam na wiecej podrozy. :) PS> Ja tez boje sie latac, ale latam i to sporo.... Najgorszy lot --> z Japonii, najlepszy --> z Malediwow (dla widokow). Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, , dziękuję za Twój komentarz, bardzo mi miło :) postaram się nie zawieść i podróżować, pisać, i pokazywać coraz to fajniejsze miejsca.. ach gdyby tylko nie te samoloty ;) ale wiem, że dzięki lataniu świat jest na wyciągnięcie ręki i tylko to mobilizuje mnie do latania, ot zwykła ciekawość świata :)

      Usuń
  5. Możesz polecić jakieś miejsce z tanim i smacznym jedzeniem, poza w/w? Chciałam wybrać się na Szopena ale będę w Wilnie w niedzielę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jedliśmy jeszcze w Uzupio Kavine, na Užupio gatvė 2 (w okolicy pkt. K na mojej mapce). Fajne miejsce, szczególnie jak będzie pogoda, bo mają sympatyczny ogródek nad rzeką. Niestety nie jest zbyt tanio.

      Usuń
  6. Jestem załamana tym że bar na Szopena jest zamknięty w niedziele (chociaż wszędzie pisali że otwarty, kłamczuchy...), bo wtedy akurat będę. Nie wiem gdzie ja teraz zjem za rozsądną cenę :(
    Jedno głupie pytanie... Czy McDonald jest 24h otwarty?
    Pozdrawiam, Monika z KolanoMuchy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie opisane Wilno dla osób, które jeszcze nigdy w mieście nie były. Miło było powspominać znajome uliczki. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń