10 lipca 2014

Dlaczego WARTO przygotowywać się do podróży, kilka argumentów

Lipiec zaczął się u nas od przygotowań do nadchodzącego ogromnymi krokami wrześniowego wyjazdu do Indii. Były pierwsze szczepienia i przeczytane przewodniki, rozmowy z tymi, którzy tam byli i godziny spędzone na forach w poszukiwaniu najważniejszych informacji. A przed nami dużo więcej.. Do Indii czy w inne egzotyczne miejsce raczej nikt nie pojechałby bez porządnego przygotowania, jednak nie tylko duże wyjazdy zasługują na wcześniejsze przygotowanie. Zdarzało się nam podróżować na pełnym spontanie, kiedy oprócz noclegu nie mieliśmy zaplanowane kompletnie nic, zaraz po wylądowaniu szliśmy do biura informacji turystycznej i poznawaliśmy miasto trochę po omacku, dlatego też wiem, jaka jest różnica między takim wyjazdem, a wyjazdem do którego wcześniej się przygotuje. Mimo, że zabiera to dużo czasu zawsze staram się go wygospodarować chociaż w minimalnym stopniu, a im dłuższy i dalszy wyjazd potrzeba go więcej. Z drugiej strony przygotowanie do wyjazdu wcale nie pozbawia nas możliwości bycia spontanicznym, w tym wypadku zawsze mamy wybór, czy podążamy zgodnie z planem czy wybieramy spontan :) Wcześniej pisałam trochę o samych przygotowaniach:


Dzisiaj będzie z nieco innej strony, a mianowicie dlaczego jednak WARTO przygotowywać się do podróży.







1. Oszczędności – pieniądze

Wcześniejsze przygotowania to przede wszystkim oszczędności i to nie tylko pieniędzy, chociaż te są kluczowe w podróżowaniu niskobudżetowym i kiedy chce się więcej i więcej, a ceny biletów lotniczych tak bardzo kuszą ;) Nie wspominam nawet, że podróżowanie na własną rękę zawsze będzie tańsze niż wyjazdy zorganizowane, na których zarabiają biura, ale nawet podróżując samemu można zaoszczędzić mniej lub więcej i nie chodzi mi o rezygnowanie z drobnych przyjemności na miejscu czy odmawiania sobie skosztowania lokalnej kuchni. Wyszukując pewne informacje możemy oszczędzić między innymi na komunikacji miejskiej, kupując dokładnie takie bilety jakie będą nam potrzebne czy dowiadując się jaki jest najkorzystniejszy dojazd z lotniska do miasta, bo że shuttle bus będzie to prawie pewne, ale może istnieje tańszy, a równie komfortowy sposób dostatnia się do miasta.. Możemy również zaoszczędzić na biletach do niektórych atrakcji turystycznych kupując je w korzystniejszej cenie przez Internet czy też zdobywając informację, w jakie dni wstęp jest bezpłatny, np. wejście do muzeum Picassa w Barcelonie w każdą pierwszą niedziele miesiąca jest darmowe, co prawda trzeba liczyć się wtedy z tłumem chętnych, ale wejścia idą na prawdę sprawnie. Dzięki wcześniejszym przygotowaniom możemy też wyszukać informacji o restauracjach, które będą spełniały nasze oszczekiwania odnośnie serwowanego menu oraz cen, możemy też dowiedzieć się o zestawach dnia czy innych promocjach, o których na miejscu obsługa nie zawsze informuje. Dużo informacji odnośnie lokali znajdziemy na portalu tripadvisor.com czy na forach internetowych.



2. Oszczędności – czas

Kolejną cenną, a właściwie bezcenną rzeczą jaką możemy oszczędzić dzięki wcześniejszemu przygotowaniu jest czas. Poświęcając więcej czasu przed wyjazdem na przygotowania i poznanie miejsca, do którego się udajemy mniej zmarnujemy go będąc już na miejscu i szukaniu interesujących nas atrakcji czy lokalu, gdzie będziemy mogli zjeść to co chcemy w cenach jakich chcemy. Wiele rzeczy możemy dowiedzieć się z informacji turystycznej, jednak osobiście lubię zweryfikować czyjąś opinię ze swoimi oczekiwaniami ;) Przed wyjazdem do Bolonii nie zdążyłam przygotować się odpowiednio.. postawiłam na najważniejsze sprawy jak dojazd z lotniska do miasta i dalej do hotelu. Z braku czasu zrezygnowałam z szukania informacji o lokalach.. pomyślałam, że w takim mieście jak Bolonia urocze knajpki z pyszną włoską kuchnią roją się na każdym kroku i nie będzie najmniejszego problemu ze znalezieniem czegoś dla siebie. Jakież było moje rozgoryczenie kiedy okazało się, że do godziny 19.00 mało, który lokal jest czynny, przeszliśmy centrum prawie 3razy żeby znaleźć cokolwiek.. w efekcie i tak doczekaliśmy do upragnionej godziny 19.00 i zjedliśmy w lokalu, który mijaliśmy tego dnia wielokrotnie. Po powrocie do hotelu skorzystałam z dostępu do wi-fi i zaczęłam szukać miejsc, które moglibyśmy odwiedzić kolejnego dnia. Gdybym zrobiła do przed wyjazdem nie spędzilibyśmy całego popołudnia na szukaniu lokalu, a wiadomo jak człowiek głodny to człowiek zły...



3. Oszczędności – nerwy

Dokładnie, kolejną rzeczą jaką możemy sobie oszczędzić dzięki wcześniejszym przygotowaniom są nerwy. Nic tak nie psuje nawet najpiękniejszych okoliczności przyrody jak brak dostępu do informacji, które w danym momencie są nam niezbędne. Przykład z jedzeniem jest bardzo wymowny, wystarczy przypomnieć sobie sytuację, kiedy głód coraz bardziej zagląda nam w oczy a wszystkie lokale, które do tej pory mijaliśmy nagle pochowały się jak grzyby w lesie. Frustracja narasta, a od niej już o krok od kłótni ;) Jednak nie tylko o jedzenie chodzi. Dzięki przygotowaniom do wyjazdu możemy chociaż częściowo przygotować się na sytuacje nieprzewidziane. Oczywiście nie da się wykluczyć wszystkich sytuacji jakie mogą nas spotkać, ale poświęcając czas, czytając relacje innych, szukając informacji zawsze coś zostanie w głowie, a nigdy nie wiemy jakie informacje mogą się przydać.





4. Korzyści - lepsze poznanie danego miejsca

Tyle o oszczędnościach, czas na korzyści płynące z przygotowań do wyjazdu. Przedstawiam dwa, najbardziej wartościowe dla mnie. Pierwszą z nich jest lepsze poznanie miejsca do którego jedziemy. Wciąż przypominają mi się wycieczki szkolne, gdzie to nauczycielki i przewodnika zadaniem było przygotowanie całego programu wycieczki, z której przykro to mówić, ale ja wynosiłam niewiele, albo i wcale.. czasem nie pamiętam nawet nazwy miejscowości, do której jechaliśmy. Kiedy ktoś za nas wszystko organizuje najczęściej my wycofujemy się z działań i oddajemy w ręce przewodnika. Czytając o czymkolwiek związanym z miejscem naszego wyjazdu poznajemy go w zupełnie inny sposób, czytając o historii miejsca, które będziemy zwiedzać będą miały zupełnie inny wydźwięk, niż gdy będą tylko kolejną mijaną kamienicą. Miejsce można poznawać na wiele sposobów, czytając przewodniki, czytając o kuchni, zwyczajach, religii, historii. Przeglądając zdjęcia i blogi osób, które tam były, czytać ich relacje, owszem często subiektywne, ale jeszcze częściej bardziej prawdziwe i praktyczne niż najlepsze przewodniki dostępne na rynku.



5. Korzyści - lepsze zdjęcia

Wszystkie działania, które przyczyniają się do lepszego poznania miejsca wpływają również na jakość naszych zdjęć. Nie chodzi mi o odwzorowywanie zdjęć podpatrzonych u innych, chociaż to też jakaś nauka rozwijająca nasz warsztat. Większą zaletą jednak jest to, że znając miejsce i rozumiejąc je łatwiej uchwycić nam na zdjęciach to co ważne i przedstawić to w zrozumiały i atrakcyjny dla odbiorcy sposób. Będąc w obcym kraju, a w szczególności bardzo różniącym się od naszego zdarza się, że ogrom bodźców przeszkadza nam w zobaczeniu tego co prawdziwie i cenne. W dobie aparatów cyfrowych trzaskamy tysiące zdjęć a potem przeglądając je okazuje się, że właściwie nie ma nic sensownego do pokazania. Odkąd zaczęłam bardziej przykładać się do przedwyjazdowych przygotowań moje zdjęcia bardzo zyskały :) mimo, że w dalszym ciągu robię zdjęcia w ten sam sposób i tym samym sprzętem. Zmieniło się jednak spojrzenie na to co w danej chwili mnie otacza. Podczas przygotowań w mojej głowie rodzi się lista ciekawych rzeczy, które warto byłoby uwiecznić na zdjęciu, rzeczy, które już podczas czytania wywołują emocje, a pokazane będą jeszcze bardziej wymowne.



Tyle teorii, czas wrócić do przygotowań do Indii ;)

A Wy, przygotowujecie się do wyjazdów, czy stawiacie na spontan? :)


3 komentarze:

  1. Przerabialiśmy wyjazdy na totalnym spontanie, jak i takie, gdzie przygotowań było sporo. Wszystko zależy od okoliczności, ale generalnie przygotowanie jest bardzo ważne - czasem można zrobić to bardziej na luzie, czasem trzeba poświęcić więcej czasu i energii (jak w przypadku Indii). Zgadzam się, że nic nie jest w stanie tak zepsuć nastrojów wyjazdowych jak brak ważnych informacji (na przykład GDZIE ZJEŚĆ ;). Poza takim konkretnym przygotowaniem lubię pomyśleć czego spodziewam się po danym miejscu, popytać ludzi, którzy już tam byli o wrażenia, poczytać relacje. Ale nie w kontekście zabytków, co bardziej generalnego odczucia. Fajnie jest potem te subiektywne wrażenia porównywać, weryfikować, filtrować przez siebie. Taka psychologia podróżowania ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze powtarzam, że w podróżowaniu najpiękniejsze jest właśnie subiektywne spojrzenie na świata :) to samo miejsce, ta sama trasa, czasem nawet ten sam czas (!) jak w przypadku naszego wspólnego podróżowania, a odczucia i relacje nie zawsze takie same :) dlatego ile by się relacji z danego miejsca nie przeczytało, ile przewodników i obejrzanych zdjęć i tak WARTO będzie pojechać i przeżyć to po swojemu :)

      Usuń
  2. Ja sobie nie wyobrażam bez przygotowania, przynajmniej wstępnego. Spontaniczna zupełnie nie jestem, czasami już w podróży coś się dziele bez planu, ale lubię wyjeżdżać już pewna i spokojna, że zarys jest.

    OdpowiedzUsuń