4 czerwca 2015

Od tropiku po sawanne, czyli wizyta w Palmiarni Poznańskiej

Długo czekałam na ten moment.. spakować torby, wsiąść do samochodu i jechać, przed siebie :) I stało się, pierwsza wycieczka we troje za nami. Kwestie organizacyjno-logistyczne to temat na osobny post, w dużym skrócie przestrzegając kilku zasad podróże nawet z tak małym dzieckiem mogą być przyjemnością, i to dla wszystkich. Pierwszy wyjazd z uwagi na najmłodszego z ekipy nie należał do zbyt odległych, nie miał również zbyt napiętego planu. Oprócz kilku spotkań towarzysko-rodzinnych miał na celu sprawdzenie się poza domem, zobaczenie jak Miki znosi podróż oraz jak aklimatyzuje się w obcych miejscach. Okazało się, że wszystko tak fajnie się ułożyło, że wystarczyło czasu na odwiedzenie kilku miejsc, na które wcześniej nie mieliśmy.. czasu, ochoty, natchnienia? I tak oto w ciągu zaledwie jednego dnia miałam okazję przenieść się do lasu tropikalnego, żeby zaraz potem przechadzać się wśród roślinności sawanny.