4 czerwca 2015

Od tropiku po sawanne, czyli wizyta w Palmiarni Poznańskiej

Długo czekałam na ten moment.. spakować torby, wsiąść do samochodu i jechać, przed siebie :) I stało się, pierwsza wycieczka we troje za nami. Kwestie organizacyjno-logistyczne to temat na osobny post, w dużym skrócie przestrzegając kilku zasad podróże nawet z tak małym dzieckiem mogą być przyjemnością, i to dla wszystkich. Pierwszy wyjazd z uwagi na najmłodszego z ekipy nie należał do zbyt odległych, nie miał również zbyt napiętego planu. Oprócz kilku spotkań towarzysko-rodzinnych miał na celu sprawdzenie się poza domem, zobaczenie jak Miki znosi podróż oraz jak aklimatyzuje się w obcych miejscach. Okazało się, że wszystko tak fajnie się ułożyło, że wystarczyło czasu na odwiedzenie kilku miejsc, na które wcześniej nie mieliśmy.. czasu, ochoty, natchnienia? I tak oto w ciągu zaledwie jednego dnia miałam okazję przenieść się do lasu tropikalnego, żeby zaraz potem przechadzać się wśród roślinności sawanny.
 

Wszystko nie ruszając się zbyt daleko, bowiem taką możliwość daje nam wizyta w Poznańskiej Palmiarni.
 



 
To był mój pierwszy spacer po Palmiarni i nie wiedziałam czego się spodziewać. Wielką miłośniczką przyrody nie jestem, nastawiona byłam na nieco inny spacer z dzieckiem niż co dzień, dlatego wielkim zaskoczeniem było, że aż tak przyjemnie spędziłam czas. Odezwał się mój zew podróżnika, mogłam podziwiać roślinność miejsc,o których marzę - kaktusy Peru i Boliwii, palmy i drzewa ze zwisającymi korzeniami rosnące na Kubie.. spacerowałam i rozmyślałam, że właśnie takie widziałabym w miejscach, o których śnię, że pod takimi drzewami wylegiwałabym się podczas beztroskich wakacji z butelką lokalnego rumu ;) Całość uzupełniają elementy charakterystyczne dla danego klimatu: temperatura oraz wilgotność. Nie wyjeżdżając z kraju mogłam na własnej skórze przekonać  się, że nie wszędzie czułabym się komfortowo.
 


 




 

Do ciekawszych okazów, które udało mi się znaleźć zaliczam: drzewo figowe, ogromne drzewo bambusa, dąb korkowy, z którego robi się korki do butelek do wina, kakaowiec i daktylowiec, a także aristolochia grandiflora występujący w Ameryce Południowej.
 




 
 
W Palmiarni oprócz roślinności natknąć się możemy na przedstawicieli fauny m.in żółwia, pytona, papugi. Dodatkowo w pawilonie III znajduje się akwarium, gdzie można oglądać ryby z całego świata.
 





 
 
Spacer po Palmiarni okazał się świetnym sposobem na spędzenie rodzinnego przedpołudnia, rozbudzając wyobraźnię nie tylko zagorzałych podróżników. Jest też doskonałym miejscem na wizytę z dzieckiem. Przed Palmiarnią znajduje się niewielki park oraz plac zabaw, a w środku Palmiarni kawiarnia i sklepik z pamiątkami.. z nami do domu przyjechała palma koralowa, która zagościła w pokoiku Mikołaja i będzie przypominać o naszej pierwszej wspólnej mini-podróży :)
 
 
Palmiarnia Poznańska
ul. Matejki 18
 
 
godziny otwarcia
  • od 1 marca
od wtorku do niedzieli - 9:00 - 17:00
 
  • od 1 maja
od wtorku do soboty - 9:00 - 17:00
w niedziele i święta - 9:00 - 18:00
 
  • od 2 listopada
od wtorku do soboty - 9:00 - 16:00
w niedziele i święta - 9:00 - 17:00
 
bilety: normalny - 7pln, ulgowy - 5pln, dzieci do lat 3 - wstęp bezpłatny

2 komentarze:

  1. Fajnie, że tak szybko zaczęliście wspólne podróże! I do tego od lubianej przez mnie Palmiarni. Cieszę się, że Wam przypadła do gustu :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze lody przełamane, teraz to już pójdzie z górki :) Życzymy kolejnych udanych podróży !!!

    OdpowiedzUsuń