28 lutego 2017

Objazdówka wzdłuż Zatoki Weneckiej - Lublana 18.09.2016

Konstruując plan objazdówki Mężowi zależało na odwiedzeniu stolicy Słowenii, ja specjalnie nie upierałam się na tym przystanku. Niewiele słyszałam o Lublanie, nie jest to zbyt popularne miejsce na wypad. Trudno dostać się tam czymś tanim z Polski, a korzystając z własnego samochodu wszyscy jadą bezpośrednio do Chorwacji czy Włoch omijając Lublanę. Ja, skuszona wizją dodatkowego dnia w Chorwacji, prawdopodobnie znalazłabym się w grupie tych osób, gdyby nie zdecydowanie Męża i fakt, że ze Słowenii będzie bliżej do domu o jakieś 200km, co przy podróży z małym dzieckiem może mieć kolosalne znaczenie.

Zaparkowaliśmy auto w pobliżu głównych atrakcji miasta i ruszyliśmy w stronę Ljubljanicy przepływającej przez miasto. Gdy tylko doszliśmy do bulwaru ciągnącego wzdłuż rzeki wiedziałam, że polubimy się z Lublaną. Tak zielonego miejsca dawno nie widziałam! Rozpoczęliśmy spacer w kierunku placu Preseren.





Spacerując nieśpiesznym krokiem wzdłuż rzeki podziwiałam wszechobecną zieleń. Przed wyjazdem przeglądałam zdjęcie w Internecie, mniej więcej wiedziałam czego mogę się spodziewać po tym mieście, jednak w tym wypadku miasto oczarowało mnie od pierwszego wejrzenia! Żadne zdjęcia, które wcześniej widziałam, nie oddawały uroku Lublany.











Ruszyliśmy w kierunku Tromostovje - potrójnego mostu, jednej z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Lublany. Potrójny most to nic innego jak most zbudowany z trzech części: środkowej z 1842 roku przeznaczonego obecnie dla ruchu samochodowego i dwóch kładek dla pieszych, które powstały nieco później. Tromostovje łączy Presernov Trg ze Starym Miastem, my jednak ruszyliśmy dalej w kierunku kolejnego mostu Lublany mostu Smoczego.

Przy Tromostovje mieści się również informacja turystyczna, w której można zaopatrzeć się we flagi gdyby ktoś potrzebował ;)










Kawałek dalej doszliśmy do Mostu Zmajskiego, czyli Smoczego. Smoki są symbolem miasta, są w godle, na kubkach, długopisach i plakatach promujących miasto. są też właśnie przy Zmajskim.






Kolejną świetną atrakcją miasta jest wzgórze zamkowe i kolejka linowa, które za 4€ zawiezie nas na górę. Można też wejść schodkami, jednak nie mogłam odmówić tej przyjemności Mikołajowi. Szklana kolejka i widoki zza szyby bardzo spodobały się młodemu. Kto nas zna, wie, że my z Michałem za takimi sportami ekstremalnymi jak kolejka linowa nie przepadamy.. ale czego się nie robi dla dziecka ;)






Na wzgórzu znajduje się średniowieczny Zamek Lublański. Zamek miał bardzo burzliwą historię, służył także jako więzienie czy schronieni dla ubogich. Nie zwiedzaliśmy jednak jego wnętrz, zadowoliliśmy się wspaniałymi widokami na miasto oraz dziedzińcem, na którym najmłodszy z nas mógł się trochę wyszaleć.









Opuszczając wzgórze zamkowe udaliśmy się w kierunku Starego Miasta oraz obowiązkowego ostatnimi czasy punktu wycieczek - Katedra świętego Mikołaja. Jeżeli takowa znajduje się w pobliżu miejsca, gdzie akurat jesteśmy, możecie być pewni, że ją odwiedzimy ;) Barakowo katedra Św. Mikołaja w Lublanie została wzniesiona w 1707 roku, a jej wnętrze jest bogato zdobione.








Idąc dalej Mestni Trg główną ulicą starego miasta od katedry św. Mikołaja trafimy na Fontannę Trzech Rzek. Samo stare miasto nie jest oszałamiające, zdecydowanie lepsze wrażenie wywiera nabrzeże Ljubljanicy. Warto przespacerować się oboma stronami nabrzeża.

Innym wartym zobaczenia miejscem jest plac Kongresowy. Ponieważ znajduje się przy nim gmach Uniwersytetu (na którym powiewały flagi) oraz pięknie prezentuje się z niego wzgórze zamkowe (na szczycie, której powiewa, a jakże, flaga) było to ulubione miejsce Mikołajka, naszego flagowego wielbiciela. Obok znajduje się niewielki park Zvezda.









Ostatnim miejscem, które chcieliśmy zobaczyć w Lublanie było Metelkova mesto. obecne centrum kultury alternatywnej. Dawne koszary zostały zaadoptowane przez artystów niezależnych, którzy stworzyli swoje miejsce, miejsce gdzie mogi się pokazać. Oczywiście nie mogłoby być zbyt kolorowo, miasto mimo zapewnień o pomocy w zaadoptowaniu opuszczonych budynków oraz ich odrestaurowaniu utrudniało powstanie Metelkovej. Przez pewien czas funkcjonował więc on nielegalnie, jednak od połowy lat 90tych uregulowano status organizacji i samorząd miasta zaczął dofinansowywać działalność Metelkovej. W tej chwili działają tam kluby muzyczne, galerie sztuki, biblioteka, organizacja pozarządowych, a nawet hostel. W centrum Jest również mnóstwo sztuki ulicznej, rzeźby i wszelkiego rodzaju instalacji. Całość robi wrażenie.








Lublana nie jest dużym miastem, na jej zwiedzanie spokojnie wystarczy jeden dzień. Nie mniej urzeka swoim klimatem i szkoda, że jest tak bardzo niedoceniona. Wybierając się następnym razem do Włoch czy Chorwacji zastanówcie się, czy nie warto zatrzymać się w stolicy Słowenii. U mnie znalazła się w TOP3 miast, które odwiedziliśmy podczas objazdówki 2016.








. POZOSTAŁE POSTY Z OBJAZDÓWKI WZDŁUŻ ZATOKI WENECKIEJ:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz