18 października 2017

Teheran w dwa dni - co warto zobaczyć

Teheran nie cieszy się zbyt dobrą sławą. Często jest wręcz pomijany podczas wizyty w Iranie. Spotkałam się z wieloma opiami, że po jednym dniu spędzonym w tym mieście chce się uciekać jak najdalej, a już po kilku minutach głowa boli od smrodu spalin, że jest głośno, tłoczno i generalnie słabo.

Dla nas Teheran był jednym z punktów obowiązkowych, tuż obok Sziraz. Prawda jest taka, że oboje (a jak się okazuje nawet troje ;) ) lubimy odkrywać nowe miasta. Każde jest inne i niepowtarzalne, każde ma do zaoferowania coś innego. A co ma do zaoferowania złą sławą owiana stolica Iranu? 








Gdybym miała stworzyć ramowy plan zwiedzania Teheranu w 2 dni wyglądałby on następująco:

DZIEŃ 1
Muzeum Wojny - Taleghani Park - Most Natury - była Ambasada USA - Wieża Azadi - cmentarz Doulab

DZIEŃ 2
plac Emama Chomeiniego - Grand Bazaar - Muzeum Klejnotów - park Laleh - Muzeum Dywanów 



Po informacje praktyczne jak się poruszać, gdzie spać i jak przetrwać w Teheranie odsyłam do osobnego posta Teheran - informacje praktyczne.





MUZEUM REWOLUCJI IRAŃSKIEJ (200 000IRR, czerwona linia metra, stacja Shahid Haghani)
Tuż przy wyjściu ze stacji metra znajduje się Muzeum Rewolucji Irańskiej, muzeum poświęcone wojnie iracko-irańskiej. Nowoczesne miejsce, świetnie zagospodarowana przestrzeń, dużo sprzętu militarnego i jeszcze więcej flag ;) miejsce nie było na naszej liście rzeczy do zobaczenia w Teherenie, trafiliśmy na nie nieco z przypadku, udając się na Most Natury, nie mniej jestem zaskoczona, że nie spotkałam się z recenzją i poleceniem tego miejsca wcześniej.










TALEGHANI PARK (czerwona linia metra, stacja Shahid Haghani)
Ku mojemu zdziwieniu w Teheranie jest bardzo dużo parków, w których można spotkać całe rodziny na wspólnym piknikowaniu. Irańczycy uwielbiają pikniki, w zasadzie kiedy tylko mają okazję biorą koc (tudzież dywan) i zasiadają do wspólnego biesiadowania. Kosze z owocami, przekąski, a nawet przenośne kuchenki.. Ponoć to jeden z ulubionych sposobów na spędzanie wolnego czasu przez Irańczyków. Nam daleko jeszcze do takiej kultury piknikowania :) Parki są bardzo zadbane, w każdym w którym biliśmy był plac zabaw dla dzieci i niezliczona ilość cienia ;) to jeden z powodów dla których tak bardzo polubiłam teherańskie parki. Parki w przeciwieństwie do ogrodów miejskich są darmowe.

W parku Taleghani jest jeszcze jedna wyjątkowa rzecz, która nas tam przyciągnęła. Wzgórze z ogromną flagą Iranu. W Iranie pełno jest flag, na każdym z mostów jest ich co najmniej kilka. Ale ponieważ mamy takiego małego wielkiego miłośnika flag wśród nas, dlatego nie mogliśmy pominąć tego miejsca. 

Plac zabaw pod największą z flag? Chyba znaleźliśmy mikołajowy raj ;)









MOST NATURY (czerwona linia metra, stacja Shahid Haghani)
Most Natury, inaczej Tabiat Bridge to największy most dla pieszych w Iranie. Został zbudowany w 2014 roku i od tamtego czasu, razem z wieżą Azadi i Milad stał się symbolem nowoczesnego Iranu. Most łączy dwa parki Taleghani oraz Abo-o-Atash (również godny polecania!) i przechodzi nad autostradą Modarres, jedną z głównych autostrad w północnej części Teheranu. Zaprojektowała go dwudziestokilkuletnia Leila Araghian, która swym projektem zdobyła kilka nagród. Most jest 3 poziomowy, znajdują się na nim kawiarnie i restauracje, jest też jednym z ulubionych miejsc spotkań młodych teherańczyków. Generalnie, teherańczycy są z niego bardzo dumni i prawie każdy polecał nam go zobaczyć. Ja również będę Wam go polecać. Na nowoczesnej architekturze (zresztą jak na każdej architekturze) znam się mniej niż przeciętnie, ale widok z mostu na prawdę robi wrażenie.










BYŁA AMBASADA USA (czerwona linia metra, stacja Taleghani)
Była ambasada USA była głównym punktem rewolucji 1979 r. gdzie przetrzymywano 52 dyplomatów-zakładników, pracowników ambasady przez 444 dni. W środku znajduje się obecnie muzeum szpiegostwa, jednak największą atrakcją są murale zdobiące mury byłej ambasady. Irańczycy nie rozumieją fascynacji obcokrajowców tym miejscem, a młode pokolenie wręcz odcina się od wydarzeń w z 1979 roku. Jak się później dowiedziałam, robienie zdjęć pod ambasadą jest niemile widziane, nam jednak nikt uwagi nie zwrócił, nikt nie patrzył nieprzyjaznym wzrokiem.









WIEŻA AZADI (żółta linia metra, stacja Meydan-e Azadi)
Charakterystyczna budowla, przypominająca kształtem odwróconą literę Y, jest jednym z symboli Teheranu. Przed rewolucją nazywana była Pomnikiem Szacha, obecnie znana jest jako Wieża Wolności. Moim zdaniem, największą atrakcją jest plac na jakim znajduje się Wieża, a właściwie rondo, przez które trzeba przejść, żeby się do niego dostać. Jest to 6-ścio pasmowe, jedno z najbardziej ruchliwych rond w mieście. O ruchu ulicznym w Teheranie można pisać książki, w dużym skrócie przejście na drugą stronę ulicy jest sztuką i to nie ważne, czy idziesz po pasach czy nie, czy masz akurat zielone światło, czy jesteś miejscowym czy turystą, i idziesz z dzieckiem lub wózkiem... wszyscy traktowani są tak samo ;) zdarzyło się, że ludzie postronni (nie-kierowcy) przepraszali nas za to co dzieje się na ulicy. Trzeba wykazać się sprytem, zimną krwią i determinacją ;) dlatego też przejście przez 6ścio pasmowe rondo przy Wieży Azadi zostanie w mojej pamięci na długo...










GRAND BAZAAR (czerwona linia metra, stacja Panzdah - Khordad)
Na Grand Bazaar byliśmy aż 3 razy. I wcale nie dlatego, że jest taki świetny i tak bardzo się nam spodobał, bo szczerze mówiąc był to najsłabszy bazar na jakim byliśmy w Iranie, ale jedno trzeba przyznać.. na bazarze można było skosztować pysznych soków i sorbetów! każdy w cenie 40 000IRR, z melona, truskawek, marchewek, ananasa.. do tego tak przyjemnie zmrożone. PYCHA! dieta sokowo-sorbetowa zdecydowanie służyła nam wszystkim :)

Oprócz soków na bazarze można było kupić wszystko.. wszystko oprócz flagi! oj, nachodziliśmy się za Mikołajową flagą.
Grand Bazaar to prawdziwa feria zapachów i barw.









MUZEUM KLEJNOTÓW (200 000IRR, czerwona linia metra, stacja Sa'adi)
Spotkałam się z opiniami, że to najatrakcyjniejsze miejsce w Teheranie. Zbieraliśmy się tam każdego z 3 dni będą w Iranie, aż w końcu odpuściliśmy. Z jednego, a właściwie dwóch powodów. Po pierwsze nie mogliśmy wpasować się w godziny otwarcia muzeum (czynne jest w godzinach 14.00-16.00) a czas w Teheranie płynie szybko.. za szybko ;) Drugim powodem jest to, że dzieci poniżej 14 roku życia mają zakaz wstępu do muzeum. Cóż.. kolokwialnie mówiąc zbojkotowaliśmy wizytę w najważniejszym muzeum w stolicy Iranu ;)
Prawda jest taka, że trochę żałowałam, że nie udało się zobaczyć różowego diamentu Sea of Light. Z kim byśmy nie rozmawiali eksponaty robią niesamowite wrażenie. Niestety w środku nie można robić zdjęć.


PARK LALEH (błękitna linia metra, Meydan-e Vali Asr)
Park Laleh znajduje się w samym centrum Teheranu, duży zielony teren, zadbany jak i pozostałe. Mimo, że znajduje się niedaleko metra, spacer zajmuje prawie 20min.. jak wszędzie zresztą w Teheranie.. miasto jest tak rozległe, że przedostanie się z jednego miejsca w drugie jest czasochłonne. Park jest zadbany, znajdują się w nim dwa muzea: Muzeum Sztuki Współczesnej oraz Muzeum Dywanów. Znajduje się również bardzo atrakcyjny plan zabaw :)
W drodze z parku na stację metra Meydan-e Vali Asr znajduje się kantor, a zaraz obok najlepsza restauracja w jakiej jedliśmy w Teheranie: Agha Bozorg Restaurant (No. 28 Keshavars Blvd. Near Valiasr Sq)  Pyszne jedzenie i bardzo przystępne ceny, jak na Teheran ;)










MUZEUM DYWANÓW (150 000IRR, błękitna linia metra, Meydan-e Vali Asr)
Jedną z rzeczy, z którymi kojarzył mi się Iran jeszcze przez naszym wyjazdem były dywany. Perskie dywany osławione na cały świat. Dlatego wizyta w teherańskim muzeum była dla mnie punktem obowiązkowym. Muzeum nie jest duże, zgromadzono w nich około 130 egzemplarzy dywanów, dywaników oraz mat pochodzących z czasów safawidzkich do współczesności. Oprócz eksponatów można tam obejrzeć slajdy i filmy związane z tkactwem, można zobaczyć jak powstają dywany oraz przyjrzeć się narzędziom i włóczkom.

Wizyta w Muzeum Dywanów to propozycja nawet dla najmłodszych, Mikołajowi bardzo się podobało i długo ją wspominał :)









CMENTARZ DOULAB (żółta linia metra, stacja Piroozi)
Dojazd do cmentarza Doulab nie jest łatwy. Można dostać się do niego zółtą linią metra, a potem około 30min spacerem lub taksówką, tak jak my. Nieco poza centrum Teheranu, w jego wschodniej części znajduje się ormiański cmentarz, na którym pochowanych zostało prawie 2000 Polaków. Są to polscy uchodźcy ze Związku Radzieckiego, którzy przybyli tu 1942 roku. Początkowo mieli to być jedynie wojskowi, którzy odpowiednio przeszkoleni mieli dołaczyć do armii brytyjskiej w Iraku. W efekcie do Iraku przybyli zarówno wojskowi, jak i cywile, w tym kobiety i dzieci. Dzieci przybyło bardzo dużo i to właśnie ich niewielkie mogiły ścisnęły moje serce najbardziej. Wykończeni podróżą, śmiertelnie chorzy spoczęli tam daleko od domu, w Teheranie.

Cmentarz jest coraz częściej odwiedzany, nawet podczas naszej wizyty przyjechał autokar z turystami z polski. Na miejscu przywita Was uprzejmy i chętny do rozmowy stróż, który poczęstuje herbatą. Obowiązkowo wpiszcie się do księgi gości! W tym roku Rząd Polski postanowił dofinansować i odnowić polską część cmentarza. Polska ekipa przez 3 miesiące remontowała mogiły, na cmentarz trafiliśmy dzień przed oddaniem prac. Efekt jest spektakularny.










Nie we wszystkie miejsca, które chcieliśmy zobaczyć w Teheranie udało się nam dotrzeć. Spokojnie można by spędzić tam cały tydzień i się nie nudzić. Jeżeli będziecie mieli więcej czasu, bądź zwiedzanie pójdzie Wam sprawniej niż nam pomyślcie o:

  • dzielnicay Tajrish z Emamzadeh Saleh
  • Wieża Milan
  • Muzeum Sztuki Współczesnej w parku Laleh

Jakby nie patrzeć, mamy po co wracać do Teheranu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz