5 listopada 2017

Sziraz - co zobaczyć, gdzie spać i jak dojechać z Teheranu

Rozmawiając z Irańczykami o naszym planie podróży wszyscy jednomyślnie odsyłali nas do Sziraz. Ponoć tam można poczuć i zobaczyć prawdziwy Iran. Pocztówkowe widoki i zdjęcia z meczetu Masjed-e Nasir Al Molk rozbudzały naszą ciekawość tym miejscem na długo przed kupnem biletów do Iranu. 

Jedno było pewne, Sziraz to punkt obowiązkowy. Z uwagi na to, że jest najdalej wysuniętym na północ miejscem na naszej trasie wyjazdu miał być ostatnim miastem, do którego mieliśmy jechać. Plan był jednak tak napięty, że oboje stwierdziliśmy, że zostawiając go na sam koniec byłoby nierozsądne. Zmieniliśmy plany, udaliśmy się z Teheranu do Sziraz, przemierzając tym samym prawie 1000km w jedną noc. 




JAK DOSTAĆ SIĘ Z TEHERANU DO SZIRAZ? 
Istnieją co najmniej 3 różne metody dostawania się bezpośrednio z Teheranu do Sziraz, bynajmniej my tyle braliśmy pod uwagę.

  • SAMOLOT - aż 8 przewoźników lata na trasie Teheran-Sziraz dlatego połączenie to jest dobrze skomunikowane. Bilety można kupić już za ok 30€ w jedną stronę, dziennie jest 4-5lotów, a przelot lot trwa 80minut. Lotnisko W Teheranie obsługujące loty krajowe znajduje się w obrzeżach miasta, nie ma problemu z dostaniem się. Jedynym kłopotem może okazać się zakup biletów. Najłatwiej zrobić to na miejscu, jednak jest ryzyko, że cena wzrośnie (maksymalna ceną jaką widzieliśmy za przelot to 50€). Można starać się o zakup poprzez wiedeńskie biuro Iran Air.

  • BUS - najekonomiczniejsza z opcji. Busy w Iranie są bardzo wygodne, z rozkładanymi fotelami, spokojnie można spać. W opcjach VIP jest nawet poczęstunek. Gdyby nie fakt, że podróż z Sziraz do Teheranu trwa ponad 10h, a my podróżowaliśmy z 2,5latkiem z pewnością zdecydowalibyśmy się na nocny przejazd. Busy kursują praktycznie co 30min - 1,5h, nie ma problemów z dostępnością biletów nawet na ten sam dzień. Koszt przejazdu to ok 680 000 IRR.

  • POCIĄG - o Irańskich pociągach słyszałam wiele dobrego. Bardzo zależało nam, żeby odcinek Teheran - Sziraz przejechać właśnie pociągiem z kuszetką. Pociągi jadą dłużej niż autobus, bo ok 15h, są również droższe. Jednak komfort jazdy.. cóż. Nasze PKP nie dorasta irańskim kolejom do pięt! Jest jeszcze jeden problem, przez embargo nie można kupić biletów będąc poza granicami kraju. Może być również problem z zakupem biletów na następny dzień, bądź na konkretny dzień jak było w naszym przypadku. Jeżeli macie luźniejszy plan, bądź będziecie w Iranie kilka dni przed planowaną podróżą pociągiem, możecie zostawić sobie zakup biletu do czasu przyjazdu. My korzystaliśmy z pośrednika Iran Rail. Niestety korzystanie z usług pośrednika nie gwarantuje zakupu biletu na konkretny pociąg (mimo dostępności biletów w danym momencie). W naszym przypadku okazało się, że zanim dotarł przelew bilety się wyprzedały. Pośrednik stanął jednak na wysokości zadania, zaoferował bilety na kolejny dzień, w klasie VIP bez dopłaty.
    A sam pociąg.. zdecydowanie była to najprzyjemniejsza podróż jaką do tej pory miałam okazję odbyć :) do dyspozycji mieliśmy 4 osobowy przedział, zaserwowano nam kilka przepysznych posiłków, pościel, budzenie, telewizor. Brakowało mi tylko prysznica rano i czułabym się jak w super jakości hotelu! 

    Koszt biletu na nocy pociąg ok. 900 000IRR.
    Koszt biletu dla 3 osób (Mikołaj miał swoją kuszetkę) wraz z opłatą za pośrednika 73.7€ (w tym 10€ opłaty za ekspresowy zakup biletu)




PRZEJAZD Z DWORCA DO MIASTA 
Dworzec w Sziraz znajduje się ok 20km poza miastem, a jedyną rozsądną opcją dojazdu do miasta jest taksówka. Taksówki czekają przed dworcem, płaciliśmy 400 000IRR za przejazd do Masjed-e Nasir Al Molk. 

NOCLEG
Z całego serca polecam nocleg w Taha Hostel. Warunki typowo irańskie, jednak serce i gościnność gospodarzy przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania. Taha Hostel jest miejscem rodzinnym, które zdaje się zyskiwać sympatię wszystkich osób, które u nich zawitają :) był to jedyny nocleg, który mieliśmy zarezerwowany w Iranie, a mimo to rezerwacja była modyfikowana.. i to znacząco. Nie było problemu z przełożeniem rezerwacji na kolejny dzień, a kiedy na miejscu zjawiliśmy się nie w 3 osoby, a w 6... również nie było problemów ;) płaciliśmy 12USD za osobę. W cenie jest śniadanie (chlebek, ser, dżem, jajka, owoce, herbata). 




CO ZOBACZYĆ W SZIRAZ
Naszym zdaniem Sziraz jest punktem obowiązkowym podczas podróży po Iranie. My spędziliśmy w nim zaledwie jeden dzień, jednak jeżeli będziecie mogli poświęcić mu więcej czasu, warto. Miasto ma bowiem wiele do zaoferowania. Większość atrakcji jest płatna (i to nie mało, przeciętne wejście do zabytków w Iranie to koszt 200 000IRR), dlatego decydując się na niskobudżetowe wakacje dobrze się zastanowić, czy wejście do kolejnego meczetu, tudzież ogrodu warte jest swojej ceny. Spośród wielu atrakcji jakie oferuje Sziraz wybraliśmy poniższe. Wszystkie zobaczycie w ciągu jednego dnia, bez zbytniego pośpiechu, z tempem narzucanym przez dwulatka ;)

Masjed-e Nasir Al Molk (200 000IRR)
Numer 1 w Sziraz, jak nie w całym Iranie. To właśnie obrazek tego meczetu wyświetlał się w moich wyobrażeniach o Iranie zaraz po ajatollahu Chomejninim ;) Świątynia była budowana przez 12lat i została otwarta w 1888roku. Sam meczet jest ładny, ale nie wyróżnia się zbytnio na tle innych. Miejsce to zawdzięcza swoją popularność sali zimowej, z przepięknymi witrażami przez które wpadające światło rozświetla i barwi niemal całą podłogę. Gra świateł robi niesamowite wrażenie. Najlepiej przyjść tu od samego rana, kiedy sala jest najlepiej oświetlona, a turystów ponoć mniej. Nam niestety nie udało się dotrzeć do meczetu od samego rano, mimo iż taki właśnie był plan. Zaraz po przyjeździe na dworzec w Sziraz udaliśmy się taksówką pod Masjed-e Nasir Al Molk. Nikt z nas nie przypuszczał, że transfer zajmie nam około 40minut! Na miejsce dotarliśmy po 10.00 i tak na prawdę był to ostatni moment, żeby zobaczyć te piękne kolorowe światła. Pierwsze wrażenie było trochę.. rozczarowujące. Sala jest mała, a tłok przeogromny. Jednak każda spędzona chwila w sali z witrażami robiła stawała się coraz bardziej magiczna. Zjawiskowo. To jedyne trafne określenie tego miejsca :) Kto zastanawia się po co brać dwulatka na wyjazd do Iranu to jedną z rzeczy, którą z pewnością zapięta będzie właśnie wizyta w Różowym Meczenie. Kolorowe światła zrobiły na Mikołaju niesamowite wrażenie i prawda jest taka, że długo nie chciał wychodzić z sali. Takich doznań nie zapewnią żadne zajęcia sensoryczne ;)

Przy kasie można zostawić bagaże. 












Mauzoleum Shah-Cheragh  (wejście darmowe)
Mauzoleum Shah-Cheragh to grobowiec braci Amira Ahmada i Amira Mohammada, siódmego i ósmego imama, bardzo popularne miejsce pielgrzymek wśród Irańczyków. Przez turystów również chętnie odwiedzane. I cuż się dziwić, bez wątpienia był to najpiękniejszy grobowiec jaki kiedykolwiek widziałam, mimo, że my - niewierni - nie mogliśmy wejść do środka, a to właśnie wnętrze musi robić największe wrażenie. Sale pokryte lustrzaną mozaiką od podłogi aż po sufit widzieliśmy tylko "przez drzwi". Ogromnie żałuje, że nie jest udostępnione dla turystów. Inną rzeczą nad którą strasznie ubolewam jest fakt, że na teren Mauzoleum nie można wnosić aparatów. Zwykłe małe "małpki" i aparaty w telefonie są akceptowane, lustrzankę niestety musiałam zostawić przed wejściem (jest przechowalnia bagażu i ewentualnych aparatów). Może i da się w jakiś sposób przemycić aparat do środka, jednak każdy wchodzący (a turysta tym bardziej oraz dokładniej) podlega kontroli i sprawdzeniu tego co wnosi. Każdej grupie turystów przydzielany jest anglojęzyczny bezpłatny przewodnik (lub przewodniczka :) ), który szczegółowo opowiedzą o historii miejsca, jednocześnie pilnując, żeby nie zakłócać spokoju modlącym się. Do Mauzoleum są osobne wejścia dla kobiet i mężczyzn, kobiety dodatkowo dostają specjalne wdzianko na czas wizyty w grobowcu, zwane czadorem.









Ogród Eram (200 000IRR)

Eram to ponoć jeden z najpiękniejszych ogrodów w Iranie, został wpisany na światową listę UNESCO, przydomek "rajski" zobowiązuje ;) Trudno oceniać mi na przestrzeni całego kraju, był to jedyny ogród jaki widzieliśmy w Iranie i owszem, całkiem niezły, jednak opłata wstępu moim zdaniem jest nieadekwatnie wysoka! Może wiosną, kiedy znajdujący się tam ogród botaniczny pokrywa się kobiercem kwiatów, całość robi większe wrażenie. Kiedy byliśmy we wrześniu kilka gatunków kwiatów jeszcze ozdabiała ogród, spodziewałam się jednak czegoś bardziej spektakularnego. Sam kompleks nie jest duży, wydaje mi się, że park w Teheranie zajmował podobną lub większą powierzchnię. Na terenie ogrodu znajduje się trzy-poziomowy pałac, w którym obecnie znajduje się muzeum minerałów (wejście jest dodatkowo płatne). To co najpiękniejszego spotkało nas w ogrodzie Eram to spotkania z Irańczykami, jeszcze bardziej otwartymi i zaciekawionymi naszymi osobami, niż w stolicy kraju. Do tu dokarmiano nas owocami (bez możliwości jakiegokolwiek sprzeciwu ;) ) tu, zagadywano na każdym kroku i zabawiano Mikołaja grą w kamyki :) 











Cytadela Karim Chana (200 000IRR)
W centralnej części Sziraz znajduje się cytadela. Oglądaliśmy tylko z zewnątrz, ponieważ zarówno opłata wstępu jak i opis w przewodniku iż "cytadela robi większe wrażenie z zewnątrz niż w wewnątrz", skutecznie zniechęciły nas do wchodzenia do środka. W koło znajduje się kilka kramów, jest również biuro informacji turystycznej, jedyne jakie widzieliśmy w Iranie :)








Hammam-e Vakil (150 000IRR)
Najprawdziwsza łaźnia z czasów Zandów. W środku znajduje się kilka sal oraz figury woskowe przedstawiające sceny z życia łaźni. Wchodząc do środka przenosimy się w czasie, gdzie możemy podglądać zwyczaje sprzed wieków, przekonamy się jak wyglądał fach stomatologa czy innego medyka. Miejsce interesujące, ciekawa odskocznia od kolejnych meczetów i bazarów. Trudno porównać mi do innych miejsc tego typu, ponieważ była to jedyna łaźnia w Iranie, w jakiej byliśmy.








Bazar Vakil
Spacerując po miastach w Iranie niemal niemożliwe jest pominięcie wizyty na bazarze. Tego (i kolejnych) wcale nie mieliśmy w planach. Tym bardziej się cieszę, że na niego trafiliśmy, bo jak się potem okazało, jest moim ulubionym :) Jest bardziej kameralny od tego w Teheranie i nie taki bezimienny jak w Isfahan. To na nim kupiliśmy znaczną część suvenirów i na nim podziwialiśmy irańskie rzemiosło. Tutaj po prostu miło spędza się czas, mimo tłoku ludzie jakby mniej szturchali, mniej wchodzili na nas, za to wszyscy w koło uśmiechali się na nasz widok. Jest jeszcze co najmniej jeden powód, żeby przejść przez bazar - restauracja i herbaciarnia Saray-e Mehr. Pyszne jedzenie!













* część zdjęć jest autorstwa kolegi Janka, którego serdecznie pozdrawiamy! :)


Więcej relacji z Iranu:

6 komentarzy:

  1. Wspaniałe miejsce :) Zdjęcie Mikołaja leżącego na dywanie w meczecie rozbrajające :) Muszę przyznać, że trochę mnie zaskoczyło to, że Irańczycy to tacy otwarci i rodzinni ludzie :) Myślałam, że raczej trzymają dystans zwłaszcza względem turystów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcie Mikołaja leżącego na dywanie w meczecie idealnie obrazuje jak bardzo mu się tam podobało :) nic ani nikt więcej nie był mu potrzebny. Irańczycy są bardzo otwarci i to chyba na turystów zwłaszcza. A z dzieckiem to już w ogóle.. nie byłam w stanie zliczyć ile razy Miki był wycałowany, wyprzytulany i wyczochrany przez obce osoby na ulicy. Zdecydowanie bardziej to my trzymaliśmy dystans niż Irańczycy ;)

      Usuń
  2. Iran zawsze wydawał mi się bardzo niebezpieczny. Widzę, że ludzie coraz częściej tam latają i są zadowoleni.
    Chyba jestem zbyt tchórzliwa na takie dalekie eskapady, a Wy z małym dzieckiem - podziwiam.
    Piękne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje :) Iran niestety ma bardzo kiepski PR, samym Irańczykom, szczególnie młodym, bardzo to przeszkadza. Nas zarówno kraj, mieszkańcy, ale również kultura bardzo zauroczyło, dlatego czuję się zobowiązana mówić jak było, a było super! tylko pozytywne doświadczenia :)

      Usuń
  3. Zdjęcia mnie wciągnęły ... . Chyba muszę się bardziej wgłębić w temat Iranu bo pięknie tam. W ogóle nie miałam pojęcia, że Irańczycy są tacy otwarci. A te pociągi to świetna sprawa, zazdroszczę im :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj Magda! nie tylko zdjęcia wciągają.. cały Iran wciąga! Irańczycy są bardzo otwarci, przez te 10dni, które tam spędziliśmy spotkało nas tyle dobrego z ich strony, że aż trudno się w tym odnaleźć :)

      Usuń