24 stycznia 2018

W drodze z Sziraz do Jazd - Persepolis, Nekropolis, Pasargadae, Abarkuh

Dni w Iranie mijają bardzo szybko. W koło tyle jest atrakcji, tyle przychylnych osób i rzeczy, które zaskakują na każdym kroku, że nim się obejrzymy urlop mija. Planując wyjazd jednego byliśmy pewni, 10 dni to zdecydowanie za mało, na zobaczenie wszystkiego, co byśmy chcieli zobaczyć. Trzeba było optymalizować plan idąc na kompromisy. A pobyt na miejscu i tak zweryfikował, i zmieniał nasz zamysł zwiedzania Iranu. 

Jeden dzień w Sziraz to niewiele. Będąc w tej części kraju warto wygospodarować czas na wycieczkę do oddalonego o ok 40 km Persepolis. 




Jak dostać się z Sziraz do Persepolis?
Najwygodniejszym środkiem transportu do Persepolis jest taksówka. Taksówka zabiera nas spod hotelu, zawozi na miejsce, czeka ustalony czas i odwozi do hotelu. Całość zajmuje ok 4h i kosztuje ok 40€, za taksówkę, niezależnie ile osób jedzie. Jeżeli chcecie obniżyć koszty dojazdu, a jedziecie samemu lub w mniejszej grupie dobrze jest znaleźć w hotelu kompanów, z którymi moglibyście dzielić taksówkę. Ze znalezieniem kierowcy nie ma najmniejszego problemu - w każdym hotelu, a także na mieście bez problemu znajdzie się kierowca oferujący taki kurs.  

My zdecydowaliśmy się na nieco bardziej rozbudowaną opcję. Z powodu ograniczonego czasu, faktu, że podróżowaliśmy z 2,5 latkiem oraz chęci zobaczenia jak najwięcej zdecydowaliśmy się na przejazd taksówką z Sziraz do Jazd z postojami w Persepolis, Nekropolis, Pasargadae i Abarkuh. Przejazd w przerwami na zwiedzanie i obiad trwał cały dzień - wyruszyliśmy o 9.00 rano, o 20.00 byliśmy w hotelu w Jazd i kosztował 100€. Z kierowcą umówiłam się jeszcze będąc w Polsce, na miejscu okazało się, że spokojnie można zorganizować taki przejazd na miejscu i to taniej (w hotelu mówili, że normalna cena to 80€). 

Namiarów na naszego kierowce Wam nie dam, bo niestety nie do końca się zaprzyjaźniliśmy ;) W Iranie jest powszechny zwyczaj jeżdżenia z otwartymi oknami, klimatyzacji używają tylko kierowcy w autobusie. Nie byliśmy w stanie dogadać się z naszym kierowcą, żeby łaskawie zamknął to cholerne okno, bo młodego zawieje. Niestety dalszą część wyjazdu spędził z katarem. 



Persepolis
Persepolis to jeden z punktów obowiązkowych w Iranie. Miasto założone ponad 500 lat p.n.e. przez Dariusza I - robi wrażenie. Ogrom budowli, niezliczone detale zdobiące fasady, trudno uwierzyć, że jest to dzieło człowieka i że przetrwało tyle lat. Stare kamienie z reguły nie robią na mnie specjalnego wrażenia, wstyd przyznać, ale jestem trochę architektoniczno-kulturowym ignorantem. Persepolis jednak warto zobaczyć na własne oczy. Jest to jedno z takich miejsc, które na długo pozostaje w pamięci.











Nekropolis
Kolejnym przystankiem na naszej drodze był grób Dariusza I i jego rodziny, czyli Nekropolis. Nie miałam zamiaru znowu wydawać pieniędzy, po to tylko, żeby zobaczyć następne stare kamienie. Jednak i te stare kamienie wydały mi się na tyle interesujące, aby zobaczyć je z bliska. Serio, takie grobowca jeszcze nie widziałam. I nie chodzi wcale o to, że został wykuty w skale. Chodzi o jego rozmiar i rozmach z jakim został zbudowany! Na ówczesne czasy może to i żadna sztuka, jednak jak weźmiemy pod uwagę kiedy go zbudowano. Prawdziwy szacun dla architekta i kierownika budowy. 






Pasargadae
Miasto było stolicą starożytnej Persji do czasu zbudowania Persepolis. Zostało  podbite i doszczętnie zniszczone przez Aleksandra Wielkiego. Obecnie znajduje się w nim grobowiec Cyrusa II Wielkiego, jednak jeżeli mam być szczera na mnie nie zrobił wrażenia. Wejście na teren grobowca jest oczywiście płatne. 



Najlepszą przyjemnością w okolicy była restauracja, najbardziej turystyczna w jakiej byliśmy podczas wyjazdu w Iranie, którą polecił nam nasz kierowca. Obiad w formie bufetu z irańskimi daniami. Mogliśmy spróbować wszystkiego na co mieliśmy ochotę! Było smacznie i jak na knajpę pod turystów, niezbyt drogo. 

Kolejną atrakcją jaka czekała na nas tego dnia była.. zepsuta taksówka! deeeeem. Auto naszego kierowcy nie chciało odpalić. Pewnie silnik przegrzał się od klimatyzacji (o którą wcale nie prosiliśmy!) Nasz kierowca stanął jednak na wysokości zadania i w kilka minut sprowadził auto zastępcze. Stare auto zastępcze.. bez licencji.. z niedziałającymi pasami.. z rozbitą przednią szybą.. i kierowcą, który nic a nic nie mówił po angielsku. (I który był przemiły jak się później okazało, ale wchodząc do auta nie mieliśmy o tym pojęcia). Właśnie wtedy i tylko wtedy powróciły mi w myślach wszystkie stereotypy o irańskich terrorystach, tfu mężczyznach i poczułam, że to może być nasza ostatnia przejażdżka. Generalnie takie przeczucie towarzyszy mi na wyjazdach dość często, wracając z gór w Maroku czy Gruzji myślałam podobnie ;)

Było mi strasznie źle, kiedy kierowca na prawdę się o nas troszczył, za każdym razem otwierał mi drzwi, starał się przykazać swoją wiedzę na tyle na ile pozwalała bariera komunikacyjna, pomagał z bagażami a nawet... kupił nam wszystkim lody! nie chciał ani złamanego raila, a ja miałam ogromne wyrzuty sumienia, że mogłam o nim pomyśleć coś złego.



Abarkuh
Ostatni przystanek podczas naszej drogi w Jazd. Bardzo chciałam zobaczyć pustynne miasto w Iranie, nie jest to zapewne najciekawsze tego typu miejsce, ciesze się, że udało się nam zatrzymać chociaż tu. Abarkuh wyobrażałam sobie bardziej kameralnie, a jak się okazało cywilizacja dotarła nawet tu ;) Z pustynnego miasta zostało zaledwie kilka budynków i uliczek. Pospacerowaliśmy trochę wokół domów z kupy i ruszyliśmy dalej. 









W Abarkuh mieliśmy niepowtarzalną okazję zobaczyć starożytną lodówkę. Duża budowla, podobna do iglo, służyła do przechowywania lodu oraz jedzenia. Trzeba przyznać, że ludzie zawsze byli bardzo pomysłowi i radzili sobie jak mogli. Ponoć w mieście są 4 tego typu budowle, nie wiem jednak czy w dalszym ciągu wykorzystywane. Nie wyglądały na takie.



Och! Zapomniałabym o największej atrakcji Abarkuh! a przynajmniej tak podają przewodniki ;) Cypr wiecznie zielony, zwany Sarv-e Abarkuh. Ogromne drzewo, które rośne już 4000 lat! Niesamowite! Dla porównania nasz rodowity dąb Bartek ma najwyżej 1200 lat (różne publikacje różnie podają, może mieć 700 lat, ale nigdzie nie spotkałam się z wiekiem ponad 1200 lat). Sarv-e Abarkuh jest dumą wszystkich mieszkańców miasta, żeby wspomóc dbanie o cyprysa wejścia są biletowane. Za nasze auto zapłaciliśmy 100 000 IRR, jednak spotkałam się z opinią, że niektórzy płacili 100 000 IRR od osoby. 






PODSUMOWANIE
Przejazd z Shiraz do Jazdu zajął nam cały dzień. Czy było warto? Gdybyśmy mieli więcej czasu spokojnie wystarczyłoby pojechać tylko do Persepolis, a dalszą drogę pokonać busem. Abarkuh to żadne "must see" Iranu, ale uważam, że to fajne miejsce na przystanek w drodze. Gdyby go nie było wówczas poczułabym się trochę rozczarowana.



CENY:
  • Taksówka z Sziraz do Persepolis - 40€
  • Taksówka z Sziraz do Jazd z przystankami w Persepolis, Nekropolis, Pasargadae, Abarkuh - 100€
  • wejście do Persepolis - 200 000IRR
  • wejście do Nekropolis - 150 000IRR
  • wejście do Pasargadae - 80 000IRR
  • wjazd do Abarkuh - 100 000IRR za auto.

4 komentarze:

  1. Iran taki egzotyczny, tak bardzo inny.
    Super wyprawa, a dzięki zepsutemu samochodowi, będziecie pamiętać ten dzień na zawsze i z uśmiechem go wspominać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, potrzebowaliśmy odskoczni w podróży, Iran sprawdził się idealnie :)

      Usuń
  2. Ciekawa historia z tym kierowcą. Czasem oceniamy pochopnie. Nic dziwnego, że się wystraszyłaś. Dobrze, że wszystko tak pozytywnie się skończyło :). Planujesz jakiś wpis o kuchni Iranu? Zupełnie nie znam, a jestem bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się nie oceniać ludzi, szczególnie na wyjeździe i szczególnie kiedy panują jakieś mocno zakorzenione stereotypy. Czasem to silniejsze ode mnie ;) a wpis o kuchni, planuje, a raczej notkę w poście podsumowującym wyjazd. Ale jak jest sama wiesz.. ;)

      Usuń