9 maja 2018

Wielka Pustynia Słona - podróże z dzieckiem kontra nasze marzenia

Nie będzie niczym odkrywczym, kiedy napiszę, że podróże z dzieckiem różnią się od tych bez dziecka. Do czasu kiedy podróżowaliśmy we dwójkę staraliśmy się wykorzystać czas w podróży na maksa, a plan realizowany był w 110%. Z dzieckiem jest inaczej. To dziecko decyduje w jakim tempie będziemy zwiedzać, ile uda się zobaczyć i jak będzie wyglądała nasza podróż. Wybór miejsc, które znajdą się na naszej trasie również ma zasadnicze znaczenie. Podróżowanie z dzieckiem zawsze wiązałam z pewnymi ograniczeniami, ku mojemu zdziwieniu i radości jednocześnie Mikołaj zdecydowanie lepiej przystosowuje się do wyjazdowych warunków niż mogłoby się nam zdawać. A jak się okazuje Miki nie jest wyjątkiem potwierdzającym regułę... 

Od naszej wizyty w Maroku marzyła mi się pustynia. Chciałam zobaczyć bezkres piasku i poczuć to co zawsze mi się z pustynią kojarzyło czyli nieograniczoną wolność. Planując nasz wyjazd do Iranu bardzo żałowałam, że i tym razem nie skorzystamy z możliwości pojechania na pustynię, raz z braku czasu (rezerwując bilety nie sądziłam, że na miejscu będzie aż tyle miejsc do zobaczenia!), a dwa z obawy, że pustynia nie jest miejscem dla 2latka.
 
 

Musicie wiedzieć, że Iran jest idealnym miejscem na zwiedzanie pustyni. Na Wyżynie Irańskiej znajdują się dwie pustynie Daszt-e Lut i Daszt-e Kawir, czyli Wielka Pustynia Słona o powierzchni przekraczającej 77 tysięcy km2, czyli 1/4 Polski. Ciągnie się między miejscowościami Semnan, Chorasan-e Razawi, Jazd, Isfahan i Teheran. W pobliżu Kaszanu znajduje się wysychające jezioro Namak. W zasadzie z każdego z tych miejsc organizowane są wyjazdy na pustynię. Opcji jest wiele, od kilkugodzinnych wypadów do nawet kilkudniowych. Każdy znajdzie coś dla siebie. Również my - z dzieckiem, mogliśmy spełnić jedno ze swoich marzeń i pojechać na pustynię.

Spacerując ulicami Jazd natknęliśmy się na ofertę jednego z biur oferujących 3h wycieczkę na Pustynię Słoną. Zachód słońca na pustyni! Ta opcja była dla nas idealna! Ponieważ zgodnie z planem wieczorem mieliśmy kierować się w stronę Isfahan szybko zaczęliśmy szukać biura, które zorganizowałoby dla nas taką przyjemność. Będąc w Iranie dobrze się przyzwyczaić, że tu nie ma problemów ze zorganizowaniem czegoś, wystarczy tylko trochę otworzyć się na ludzi ;) tak samo jak przejeżdżający obok samochód może być taksówką, przechodzień przewodnikiem, tak samo kolega właściciela hotelu może być organizatorem wycieczki na pustynię. What you wish, my friend ;) są plusy i minusy takiego rozwiązania. Transport mieliśmy gwarantowany ( w przeciwieństwie do oferty biura, gdzie miała zebrać się określona grupa chętnych), jednak sam środek transportu nie gwarantował dojechania do miejsca docelowego. No takim złomem jeszcze nie jechałam! Serio, miałam wątpliwości, czy wrócimy cali. Całe szczęście nasz złomek nie zawiódł, jazda nim z pewnością była niezapomnianą przygodą.
 









 

3h WYCIECZKA NA PUSTYNIE jak to wyglądało w praktyce.
Umówiliśmy się z naszym kierowcą późnym popołudniem pod hostelem Friendly Hotel, w którym nocowaliśmy. Punktualnie o 18.00 zjawił się kierowca wraz ze wspomnianym wcześniej złomkiem. Do auta wrzucił po butelce wody dla każdego i pojechaliśmy za miasto. Przejazd trwał około 30min. Najpierw drogą asfaltową, potem ubitą, w końcu wjechaliśmy na pustynię, dookoła nas był tylko piach, przed nami mniejsze lub większe wydmy. Złomek dał radę nawet w ostatniej części. Na miejscu znajdował się niewielki parking oraz mała oaza. Chętni mogli skorzystać z przejażdżki na wielbłądzie bądź jak w naszym wypadku zobaczyć wielbłąda z bliska. Na miłośników mocnych wrażeń czekała terenówka, którą można było driftować po najwyższej wydmie w okoli. Mnie wystarczyło samo "uciekanie" przed jadącą terenówką ;)
 
Zarówno przejażdżka na wielbłądzie jak i terenówką były opcjami dodatkowo płatnymi.
 



 



 

Oprócz nas nie było zbyt wiele osób. Dopiero tuż przed samym zachodem słońca zebrała się większa grupka Irańczyków. Kierowca wskazał nam miejsce, skąd miał być najlepszy widok. Chwilkę pospacerowaliśmy, powygłupialiśmy się na ciepłym piasku, żeby w końcu usiąść i delektować się nicością. Mikołaj po wdrapaniu się na wydmę uśmiechnął się szeroko i wykrzyknął "Mama, patrz! Jaka wielka piaskownica!".

Na samej pustyni spędziliśmy niecałe 2h.
Wycieczka kosztowała 30USD.
Wrażenia - niezapomniane. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz